Czym jest „Izolacja” i IZONE?

8 listopada 2020
Share this...
Facebook
Twitter

Znajdującą się w przemysłowej części Doniecka fabrykę materiałów izolacyjnych, którą dziesięć lat temu przekształcono w przestrzeń artystyczną „Izolacja”, żołnierze armii rosyjskiej przerobili na więzienie i miejsce kaźni. Zmuszeni do wyjazdu założyciele „Izolacji” zajęli się rewitalizacją innego obiektu przemysłowego, który szczególnie odznaczył się na mapie Kijowa — IZONE. W jaki sposób funkcjonuje to centrum kultury? Czy jego założyciele mają w planach powrót do Doniecka po odzyskaniu miasta?

Międzynarodowa fundacja charytatywna „Izolacja. Platforma inicjatyw kulturalnych” powstała w 2010 roku w Doniecku, w celu rozwoju kulturalnego i kreatywnego sektora w Ukrainie. Już przeszło dziesięć lat menedżerowie kultury i artyści wspierają funkcjonowanie przestrzeni, stworzonej dla różnorakich projektów kulturalnych zarówno w Kijowie, jak również w całej Ukrainie.

Przestrzeń, w której dziesięć lat temu rozpoczęła swoją działalność „Izolacja”, to obecnie katownia i więzienie tak zwanej Donieckiej Republiki Ludowej. Członkowie fundacji zmuszeni byli przemieścić się do stołecznej dzielnicy przemysłowej, przypominającej tę, którą opuścili z powodu rosyjsko-ukraińskiej wojny.

Fundacja „Izolacja”. Donieck

Wiosną 1955 roku na przedmieściach miasta Stalino (współcześnie Donieck), zbudowano fabrykę produkującą wełnę mineralną.

Z wyrobów fabryki korzystały ciepłownie, kompleksy wojskowo-przemysłowe, stocznie, zakłady lotnicze i centra kosmiczne — do momentu kryzysu, spowodowanego rozpadem ZSRR. Wtedy fabryka pozbawiona została zamówień z byłych republik, a także pomocy infrastrukturalnej i dofinansowania państwowego. Zbankrutowała, a następnie w 2005 roku zakończyła swoją działalność.

Fundacja „Izolacja” powstała w 2010 roku. Córka ostatniego radzieckiego dyrektora fabryki, Ljubow Mychajłowa, zainwestowała w projekt, który według niej miał wpłynąć na zmianę kulturalnego i edukacyjnego krajobrazu Doniecka i Ukrainy w ogóle.

Kiedy w Europie liczne inicjatywy kulturowe kolejno zajmowały porzucone dzielnice przemysłowe i sytuowały się w pomieszczeniach byłych fabryk i kopalń, w Ukrainie nikt nawet nie podejmował tej kwestii. Ljubow zwróciła się do rady miasta z propozycją renowacji przestrzeni dawnej fabryki, jednakże jej propozycję odrzucono. Właśnie wtedy Ljubow zakupiła placówkę, zainwestowała własne pieniądze w fundację „Izolacja” oraz zaprosiła do udziału w przedsięwzięciu innych przedsiębiorców.

„Izolacja” z zasady nie przyjmowała datków od ugrupowań, powiązanych z tak zwaną mafią doniecką i kręgami oligarchów. Współpracowała natomiast z firmami, które były partnerami Unii Europejskiej, ale też z Wielką Brytanią, Stanami Zjednoczonymi oraz organizacjami, które odznaczały się podobnym do fundacji światopoglądem.

W ten sposób na terenie fabryki materiałów izolacyjnych pojawiła się kultura, kreatywność i sztuka. Stąd wzięła się nazwa fundacji — „Izolacja”.

Donieck. Zdjęcie z archiwum fundacji „Izolacja”.

Share this...
Facebook
Twitter

Donieck. Zdjęcie z archiwum fundacji „Izolacja”.

Share this...
Facebook
Twitter

Pierwsza wystawa nosiła niemniej oczekiwaną nazwę „IZOLYATSIA 2.0”. Można więc powiedzieć, że w pewnym sensie była to swoista reaktywacja. Pod nadzorem Adama Nankervisa pracowało pięciu ukraińskich artystów: Dawyd Czyczkan, Jurij Pikul, Hamlet Zinkiwśkyj, Wołodymyr Kuzniecow oraz APL315, którzy zajmowali się tematem transformacji i współoddziaływania przestrzeni fabryki z miejskim otoczeniem.

Mychajło Hłubokyj, menedżer ds. rozwoju fundacji „Izolacja” stwierdza, że był to pierwszy, na taką skalę, artystyczny projekt w Doniecku.

— W tym czasie w Doniecku, poza państwowym muzeum sztuki i Donieckim Państwowym Muzeum Krajoznawczym, teatrem i operą, nie było żadnej kultury. Oficjalnie. Niezależnej (alternatywnej — red.) kultury, oczywiście, nie było wcale.

Zresztą, na wschodzie Ukrainy nie było ani konkurencji, ani alternatywnej przestrzeni dla takich wydarzeń. W związku z tym członkowie fundacji zdecydowali się rozszerzyć swoją działalność na całą fabrykę, aby zwiększyć możliwości organizacji wystaw i pokazów filmowych. Popyt na kulturową pożywkę, serwowaną przez „Izolację”, był ogromny.

Zdjęcie z archiwum fundacji „Izolacja”.

Weźmy na przykład projekt stowarzyszenia donieckich twórców, na czele z chińskim artystą Caiem Guo-Qiangiem, o nazwie „1270 metrów pod ziemią”. W chwili obecnej Cai Guo-Qiang jest znanym artystą, który pracuje w Nowym Jorku. Urodził się i dorastał w Chinach, dlatego motyw górniczy projektu, który zaproponowała mu „Izolacja”, okazał się bliski jego sercu. W Doniecku Cai stworzył gigantyczne, malowane ogniem, portrety górników: układał proch strzelniczy w odpowiedni kontur, a następnie go podpalał.

W rezultacie powstały dwie wystawy: portretów górników oraz ruchomej instalacji z wagoników, która reprezentowała górniczą codzienność.

Mychajło jest przekonany o tym, że gdyby „Izolacja” wymagała od artystów przywożenia gotowych wystaw, podobny odzew widowni nie byłby osiągalny.

— Ludzie przychodzili, przyprowadzali ze sobą krewnych. Zjawiali się górnicy z dziećmi, którzy chcieli popatrzeć na swoje portrety, prawdziwe tłumy. Instytucja od razu stała się miejscem, gdzie wszyscy rozumieją, że tu mówi się o nas, o naszych problemach, o tym, co dzieje się dookoła.

Właśnie to podejście stało się podstawą działalności „Izolacji”.

Zdjęcie z archiwum fundacji „Izolacja”.

Przejęcie terytorium

7 kwietnia 2014 roku żołnierze przejęli budynek Okręgowej Administracji Państwowej w Doniecku. W mieście pojawili się uzbrojeni separatyści, którzy dyktowali i wprowadzali w życie własne zasady. Fundacja „Izolacja” nadal funkcjonowała jak zwykle, mieli bowiem świadomość, jak bardzo istotna jest kultura i sztuka w czasach niestabilności i niepewności społecznej. Wtedy też odbył się festiwal „10 lat hiszpańskiej kinematografii”.

— Puszczaliśmy filmy. Przychodzili ludzie, w szczególności starsze panie, których wcześniej nie widzieliśmy. Pod koniec podchodziły do mnie, dziękowały i mówiły „To się dzieje, tam, w mieście! Żołnierze chodzą z bronią, my w ogóle nic z tego nie rozumiemy. A tu można przyjść i obejrzeć film z poczuciem spokoju i bezpieczeństwa”. Między innymi dlatego właśnie próbowaliśmy dalej działać, wspierać ludzi, aby mogli przyjść do miejsca, w którym unikną ucisku, odczuwalnego już w centrum miasta.

Zwolennicy separatystów mówili wtedy, że „trzeba usłyszeć głos Donbasu” i odłączyć się od Ukrainy. Natomiast członkowie „Izolacji” zdecydowali się na coś zupełnie innego — zorganizowano wielki festiwal literatury ukraińskiej. Przez cały tydzień ukraińscy pisarze, poeci i artyści zjeżdżali się do Doniecka, w celu zaznaczenia swojej pozycji odnośnie kultury i państwowości.

Porzucona fabryka materiałów izolacyjnych stała się otwartą przestrzenią, gdzie prowadzono rozmaite dyskusje — nie tylko na temat kultury i sztuki. Dialog pomiędzy pochodzącymi z różnych zakątków Ukrainy uczestnikami festiwalu w pewien sposób ukazywał w pomniejszeniu to, co miało miejsce w kraju przez pierwsze sześć miesięcy wojny rosyjsko-ukraińskiej.

Zdjęcie z archiwum fundacji „Izolacja”.

Share this...
Facebook
Twitter

Zdjęcie z archiwum fundacji „Izolacja”.

Share this...
Facebook
Twitter

Zdjęcie z archiwum fundacji „Izolacja”.

Share this...
Facebook
Twitter

Artyści potrzebowali przestrzeni do refleksji, dotyczących walk zbrojnych na terytorium Donbasu, a odwiedzający chętnie zaglądali na wystawy, na których mogli podjąć wartościowy dialog. Członkini zespołu, Maryna Samochina, mówi:

— Jestem w pełni przekonana, że do momentu wojny „Izolacja” w Doniecku była zjawiskiem niesamowitym, nietypowym dla tego miasta, nieprzeciętną organizacją, w której zawiązywały się szczególne relacje, przepełnione pewnego rodzaju ideami samorealizacji człowieka. Również w kontekście miasta „Izolacja” pokazywała alternatywny punkt widzenia dla zwykłych ludzi, a przynajmniej dla tych, którzy chcieli widzieć.

9 czerwca 2014 roku na teren „Izolacji” wtargnęli uzbrojeni żołnierze, którzy ogłosili, że od teraz fabryka należy do nich i będzie wykorzystywana jako magazyn artykułów pomocy humanitarnej z Rosji. Większość członków fundacji znajdowała się wtedy poza Donieckiem i gdy dowiedzieli się, że miejsce zostało przejęte przez żołnierzy, zdecydowali się nie wracać do domu.

Od tego momentu wszystkie pomieszczenia, w których siedzibę miała fundacja, zamieniono w więzienie, a także miejsce tortur i magazyny amunicji. Budynek, w którym mieścił się główny sztab „Izolacji” i przestrzeń wystawowa w chwili obecnej wykorzystywany jest jako koszary i miejsce dla przechowywania broni. Mychajło Hłubokyj objaśnia:

— Pod tym budynkiem znajduje się też wielki podziemny bunkier. Za Związku Radzieckiego wszystkie fabryki budowano w taki sposób, aby mogły funkcjonować nawet podczas wojny jądrowej. Te piwnice, niestety, służą za pomieszczenia do nielegalnego przetrzymywania ludzi.

Zmiana miejsca

„Izolacja” weszła w nowy etap rozwoju. Przez brak możliwości powrotu z powodu rosyjsko-ukraińskiej wojny i okupowanego terenu fabryki, członkowie osiedlili się w Kijowie i zrozumieli, że muszą kontynuować pracę, rozpoczętą w Doniecku — rozwój ukraińskiej kultury. Bo właśnie ona jest tym, co pomaga nam pozostać przy zdrowych zmysłach w tak trudnym okresie.

Organizacje kijowskie, w szczególności coworking „Czasopys” i art-club Closer udostępniły przestrzeń dla projektów, nad którymi pracowała „Izolacja”, a jej pierwsze stołeczne biuro znajdowało się w WDNH (Narodowe Centrum Wystawowe Ukrainy — przyp.red.). Zespół kontynuował współpracę przede wszystkim z doniecką publicznością, która po rozpoczęciu wojny przeniosła się do Kijowa.

Większość projektów „Izolacji” była poświęcona wydarzeniom w Doniecku i Ługańsku podczas okupacji. Tak naprawdę nikt nie wiedział i do teraz nie wie, jak zmieniło się tamtejsze życie odkąd rozpoczęła się rosyjsko-ukraińska wojna: według jakich zasad żyją tam ludzie, w jakich kwestiach są ograniczani, a do czego się ich zachęca. Przez pryzmat własnego doświadczenia i historii, zarówno członków fundacji, jak i ich rodzin, można było usłyszeć głos projektów „Izolacji”. Mychajło wspomina:

— Wiele osób pyta, jaka była nasza reakcja, jak mogliśmy pracować w takiej sytuacji. Prawdę mówiąc, zaczęliśmy robić ogrom rzeczy od razu, i to w pewnym stopniu pomogło większości z nas zachować zimną krew. Musieliśmy pracować i dlatego nie było czasu na rozmyślania o tym, co się tak naprawdę dzieje.

Mychajło Hłubokyj, menedżer ds. rozwoju fundacji „Izolacja”

Zimą 2014 roku „Izolacja” wzięła udział w programie ALERTE francuskiego muzeum sztuki Palais de Tokyo w Paryżu, w którym prowadzono dialog pomiędzy artystami i instytucjami z krajów w stanie wojny. Zamiast opowiadać o sytuacji w Ukrainie, członkowie fundacji zdecydowali się pokazać wywiady z separatystami, a także uwięzionymi w fabryce ludźmi. Dostępu do więźniów nie udzielono nawet międzynarodowemu Czerwonemu Krzyżowi. Natomiast rosyjskiemu kanałowi „Doszcz” jakimś cudem udało się go otrzymać.

W 2015 roku na Biennale w Wenecji, członkowie „Izolacji” przeprowadzili akcję #Onvacation. Odwiedzający mogli przebrać się w wojskowe mundury z napisem #Onvacation na plecach i wejść do pawilonu kraju, który uważają za kraj-agresora. Za pomocą interaktywnej gry zbudowano opowieść wokół historii wojny rosyjsko-ukraińskiej. Szczególną uwagę zwrócono na moment, w którym rosyjscy żołnierze okupujący Donieck i Ługańsk ogłosili, że przyjechali do Ukrainy nie z rozkazu rosyjskiego sztabu, a z własnej woli — na wakacje.

Zdjęcie z archiwum fundacji „Izolacja”.

Share this...
Facebook
Twitter

Zdjęcie z archiwum fundacji „Izolacja”.

Share this...
Facebook
Twitter

Wystawa „Z Walii do Ukrainy. Historia Juziwki” z 2019 roku, to projekt Wiktorii Donowan i Stefana Keddika, poświęcony brytyjskiemu inżynierowi górniczemu Johnowi Hughesowi, założycielowi miasta (pierwszą nazwą miasta była Juziwka — red.) i grupie emigrantów, którzy pokusili się na przyjęcie zaproszenia Imperium Rosyjskiego do udziału w rozwoju przemysłu, a następnie przybyli na Donbas w celu rozbudowania regionu.

Społeczne i kulturalne instytucje stworzone przez brytyjczyków wprowadziły znaczące zmiany w życiu miejscowych. Wizytówkami Doniecka na pewien czas stały się głównie korty tenisowe i kościół anglikański.

Dzięki osobistym historiom, listom, pamiętnikom oraz fotografiom, kuratorzy wystawy próbowali opowiedzieć, w jaki sposób emigranci przeżywają swoją podróż, o czym marzą, czego się boją. Jakie są korzyści emigracji, jaki potencjał stanowią emigranci (na przykład — budowa całych miast), ale też o wykluczeniu dzielnic przemysłowych. Jednocześnie przez obraz życia codziennego, jak również prosty i wszystkim znany język, opowiedziano o industrializacji i historii regionu. Mychajło mówi o tym, jak ukraińska i brytyjska kultura przenikały się nawzajem:

— Mamy fotografie, zrobione na Donbasie, na których widnieją dzieci Johna Hughesa w wyszywankach. Szkoły, do których te dzieci uczęszczały. Instytucje, które powstawały w tym czasie, a pośród nich cerkwie i kluby. Wiemy też, że pierwsza ulica w Ługańsku nosiła nazwę „Angielskiej”.

Mychajło jest pewien, że w rozwoju najważniejsze jest korzystanie z historycznej i kulturowej spuścizny. Trzeba znać historię. Pamiętać o tym, kto i co zrobił, w jaki sposób budowano miasta. Jednym słowem — nie zapominać o przeszłości.

IZONE. Kijów

Po przyjeździe do Kijowa „Izolacja” rozlokowała się w WDNH, jednakże warunki tej współpracy nie pozwalały fundacji pracować pełną parą. Brytyjski architekt Rick Rowbotham, który pomagał instytucji w planowaniu przestrzeni, zaproponował wzięcie pod uwagę kijowskiej stoczni, umiejscowionej w dzielnicy przemysłowej, nieopodal centrum miasta. Ekipa „Izolacji” z entuzjazmem przystała na propozycję i była pierwszą, która wyraziła chęć wynajmu terenu fabryki (aktualnie kolejka interesantów jest nieskończenie długa).

Wtedy „Izolacja” stworzyła dodatkowo kreatywną społeczność i przestrzeń pod nazwą IZONE. Kiedy „Izolacja” wciela w życie artystyczne i społeczne projekty, IZONE zajmuje się działalnością komercyjną. W ten sposób powstało źródło dochodów, z którego zyski przeznaczane są na spłatę wynajmu pomieszczeń i realizację inicjatyw „Izolacji”.

Coworking

Na początku parter IZONE wykorzystywano do organizacji wydarzeń masowych: koncertów, konferencji, wystaw, festiwali i pokazów filmowych. Na wielkich ekranach wyświetlano filmy różnych projektów. Później członkowie fundacji doszli do wniosku, że nie posiadają środków na utrzymanie obydwu przestrzeni wystawowych, postanowili więc przeznaczyć jedną z sal na przestrzeń coworkingową.

Ta decyzja była podyktowana potrzebą zaistnienia wspólnej przestrzenii do pracy dla twórców. Ci, którzy zajmują się filmem, animacją, reklamą, fotografią, architekturą i urbanistyką tworzą teraz pod jednym dachem. W ten sposób kształtuje się kreatywna społeczność.

Rik Roubotam zarysował koncepcję przestrzeni roboczej w pomieszczeniu, które za czasów świetności fabryki służyło za laboratorium. Zachowano relikty przeszłości: belki, zawory, przemysłowe wyciągi i tym podobne. Architekt naumyślnie pozostawił w sali metal — przemysłową duszę zakładu. Industrialna spuścizna jest niesamowicie istotna, stwierdza Mychajło Hłubokyj:

— Aby to wszystko nie przekształciło się w pospolite centrum biznesowe czy też przestrzeń biurową, których przecież jest na pęczki, koniecznie musieliśmy zadbać o zachowanie duszy fabryki. Dlatego też korzystamy z konstrukcji stalowych, które wyglądają, jakby były tu od zawsze. To specjalny typ żelaza, które rdzewieje w niesamowitym tempie — zupełnie, jakby przez długi czas ulegało wpływowi wody.

Coworking jest podzielony na dwie części. Otwarta przestrzeń Open Desk, dostępna jest dla wszystkich: w tym miejscu można pracować podczas dnia roboczego. Są również osobne studia dla tych, którzy parają się pracą kreatywną — tu ekipa „Izolacji” analizuje wartość projektów, z uwagi na to, że jest to współpraca długoterminowa, znacznie różniąca się od aktywności w otwartym segmencie coworkingu. Wśród rezydentów IZONE znajdziemy artystów, architektów, producentów filmowych, projektantów, programistów, designerów i rzeźbiarzy.

Popyt na coworkingi z roku na rok idzie w górę, ze względu na popularyzację pracy różnych zespołów w jednym miejscu. Na ten moment w IZONE coworking zajmuje dwa piętra, gdzie nad przeróżnymi kreatywnymi projektami pracuje nie mniej niż 30 zespołów.

Pracownia sitodruku. Maryna

W IZONE znajduje się pracownia-coworking, gdzie funkcjonuje studio sitodruku. W tym miejscu dochodzi do współpracy pomiędzy artystami i przedsiębiorcami: to tu można wcielać w życie zarówno komercyjne projekty, jak i własną twórczość.

Maryna Samochina — designerka i menedżerka pracowni, jedna z pierwszych członkiń fundacji, dołączyła do „Izolacji” jeszcze w Doniecku i razem z kolegami przeprowadziła się do Kijowa.

— W Kijowie pojawił się całkiem nowy kontekst. Musieliśmy przemyśleć wszystko, co dotychczas robiliśmy i co będziemy robić dalej. Prawdopodobnie te zmiany przyczyniły się do poszukiwań nowego światopoglądu i prób dowiedzenia się, co możemy zaprezentować społeczeństwu, któremu wychodzimy naprzeciw. W tym całym rozgardiaszu znalazłam coś swojego.

Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter

W pracowni znajduje się prasa cylindryczna, gdzie tworzone są dzieła z metalu, kartonu, plastiku, linoleum i tym podobnych. Tutaj też powstaje główny element — sitodruk. Cały proces wykonywany jest ręcznie, a stanowiska drukarskie pracują wyłącznie na szablonach. Za pomocą substancji światłoczułej, światła i odbitek na przezroczystym materiale (kalce lub kliszy) ekipa tworzy szablon. Za jego pomocą przenosi obraz na tkaninę.

Na miejscu przeprowadzane są również warsztaty. Niektórzy z uczestników zostają w IZONE, a ci, którzy chcą spróbować swoich sił w sztuce sitodruku, biorą udział w wieczorkach drukarskich.

— Przeważnie rozmawiamy, zapraszamy nieznanych, ciekawych ludzi, których technikę możemy potem wykorzystać. Inspirujemy się nawzajem. Te spotkania to pewnego rodzaju duchowa tradycja. Znaleźliśmy wspólny koncept i staramy się dzielić nim z innymi.

Przestrzeń publiczna i wystawowa. Kateryna

Na drugim piętrze IZONE mieści się przestrzeń dla wydarzeń publicznych. W każdą środę przychodzą tu artyści, rzeźbiarze i inni twórcy, robią mini wystawy w ramach projektu „Art Sereda” (pol. Art Środa). Od czasu do czasu, poza pracami znanych artystów, w przestrzeni pojawiają się dzieła młodych twórców, nieposiadających jeszcze doświadczeń wystawowych.

To dla nich wyjątkowa możliwość, aby zaprezentować swoje prace w znanym miejscu, oraz wzbogacić swoje portfolio o wystawę w IZONE. Temat ekspozycji, oczywiście, musi zbiegać się z poglądami „Izolacji”: sztuka ma skłonić do refleksji i zawierać ukryty sens.

Wystawy i instalacje w IZONE istnieją od momentu jej założenia. Każdego roku odbywa się tu kilka większych wystaw o nieograniczonym formacie. W okresie od lutego do marca 2020 roku, we współpracy Centrum Pamięci o Holokauście „Babi Jar”, „Izolacja” przedstawiła instalację francuskiej artystki — Olhy Kiselowej.

Owa instalacja pod nazwą „Sad pamięci” poświęcona była tragedii w Babim Jarze. Menedżerka ds. komunikacji, Kateryna Ihołkina, zasygnalizowała, że projekt ten jest przykładem art-science: nurtu w sztuce, który łączy w sobie kulturę i naukę.

— Pewnie zastanawiacie się, dlaczego „Sad pamięci”. Otóż dlatego, że artystka pracowała z naukowcami i dosłownie wsłuchała się w tragiczne opowieści drzew Babiego Jaru, tak różne od tych, opowiadanych przez ludzi. To opowieści pozbawione zaangażowania i ideologicznego zabarwienia. Artystka zapisała i zbadała wewnętrzne ruchy w pniach drzew, a następnie z pomocą naukowców, przetworzyła je na instalację wideo.

Jeszcze wcześniej „Izolacja” zorganizowała instalację „Remont”, w której remont stał się metaforą zjawisk, zachodzących w społeczeństwie. Tunezyjska artystka pochodzenia ukraińskiego, Nadia Kaabi-Linke, odniosła się do zmian, rewolucji oraz politycznej, ekonomicznej i ekologicznej sytuacji na całym świecie. Rozrzucona w przestrzeni wystawowej IZONE kostka brukowa utrudniała poruszanie się, stwarzała poczucie braku stabilności. Miało to zobrazować trudności funkcjonowania w niestabilnym świecie.

Poza indywidualnymi projektami, w IZONE organizowane są rezydencje artystyczne — jeden z kluczowych nurtów działalności „Izolacji”. Format ten pozwala artystom na wymianę doświadczeń zarówno na gruncie ukraińskim, jak i zagranicznym. Twórcy przyjeżdżają do Kijowa, aby mieszkać i pracować w specjalnie przygotowanym akademiku na terenie IZONE.

Współpraca projektowa pomiędzy członkami „Izolacji”, ukraińskimi artystami, a gośćmi rezydencji artystycznych, trwa miesiąc. Po co to wszystko? Kateryna odpowiada:

— Przede wszystkim chodzi o przepływ informacji i opowieść o tym, że w Kijowie, w Ukrainie, można robić fajne rzeczy. To historie o tym, że w Ukrainie jest ciekawy kontekst, który wart jest uwagi świata.

Hurtobus. Clemens

Jednym z rezydentów jest Clemens Poole, który już od pięciu lat kieruje projektami „Izolacji”. Clemens pochodzi z Nowego Jorku, gdzie pod koniec 2013 roku poznał zespół fundacji. Do Kijowa przyjechał 8 czerwca 2014 roku — dzień przed okupacją fabryki materiałów izolacyjnych. Pomysł na pierwszy kijowski projekt „Przejęcie” pojawił się zatem naturalnie, jako refleksja nad wydarzeniami zachodzącymi w Doniecku.

Obecnie Clemens zajmuje się projektem „Hurtobus” — dwunastometrowym autobusem marki Volvo, przerobionym na mobilne centrum kultury, poruszające się po całej Ukrainie. Zespół projektu organizuje kulturalno-edukacyjne wydarzenia, pokazy filmowe oraz spotkania ze znanymi osobistościami. W ten sposób wpływają na rozwój społeczności lokalnych.

— Stworzyliśmy mobilne centrum kultury, które opowiada, czym jest kultura i na odwrót — wzbudza zainteresowanie tą kwestią. Wszystkie nasze programy przewidują zaangażowanie w proces społeczności lokalnych. Zresztą, bardziej zadajemy pytania niż na nie odpowiadamy.

Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter

To efektywny sposób na pobudzenie do myślenia o kulturze, dlatego też, według Clemensa, projekt jest wciąż aktualny. W pracy z publicznością mieszkającą w małych miastach, na terenach przemysłu ciężkiego, nie mającej dostępu do żadnych aktywności kulturalnych, leży cała idea decentralizacji kultury.

— Nie uważamy, że kultura skupia się wyłącznie w jednym miejscu i koniecznie trzeba ją zdecentralizować. W dużej mierze chodzi o sposób myślenia o kulturze, wsparcie finansowe i liczne fundacje, które z zasady skupione są w jednym miejscu. Dlatego staramy się zdecentralizować wsparcie ludzi, którzy zaangażowani są w kulturę.

Dzięki licznym rezydencjom w Doniecku powstawały tzw. specific projects — projekty powołane w celu zmiany krajobrazu fabryki „Izolacja”. Na ten moment podobne rezydencje organizowane są po to, żeby zmieniać całe miasta. Zeszłego roku w Siewierodoniecku, „Izolacja” zorganizowała szkołę letnią, poświęconą miastom monofunkcyjnym. Badacze, aktywiści i artyści mogli współpracować i tworzyć nowy produkt kulturowy, który przyczyni się do szerzenia wiedzy na temat pozornie całkowicie przemysłowego regionu.

Studia nad Donbasem. Dmytro

Przy wejściu do biblioteki „Studiów nad Donbasem” stoją prace Hamleta Zinkiwskiego, które powstały podczas jego rezydencji artystycznej w 2010 roku. Portrety robotników fabryki, namalowane na metalowych „płótnach” to jedne z niewielu prac, które udało się ocalić po przejęciu fabryki przez separatystów.

Projekt „Studiów nad Donbasem” stworzono w 2014 roku w Doniecku, kiedy pojawiła się potrzeba dialogu o geopolitycznych zmianach na wschodzie Ukrainy oraz ówczesnych nastrojach społecznych.

Kierownik projektu, Dmytro Czepurnyj, opowiada, że na to interdyscyplinarne przedsięwzięcie składa się program publiczny, nurt badawczy i biblioteka. Istotną częścią programu publicznego jest szkoła letnia — międzynarodowa rezydencja, skupiająca w jednym miejscu badaczy, artystów, kuratorów i aktywistów.

— Badacze dekonstruują, kuratorzy i artyści tworzą, aktywiści współpracują. Synergia i wzajemne przenikanie się tych trzech-czterech kategorii, które mogą razem stworzyć ciekawy produkt, są dla nas bardzo ważne.

Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter

Biblioteka powstawała stopniowo i rozbudowuje się po dziś dzień. Książki w bibliotece to przeważnie woluminy o donieckim i ługańskim obwodzie: o ich przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

Za część biblioteki „Studiów nad Donbasem” służy biblioteka „Hurtobusa”.

— Książki trafiają do nas losowo: czasem je kupujemy, ale najczęściej organizowane są jakieś prezentacje, po których dostajemy egzemplarz. Albo też przywożą je nasi rezydenci. W trzecim wariancie, kiedy badamy jakiś temat, to kupujemy książki na temat konkretnego kierunku w sztuce lub danym artyście, jeśli to wystawa tematyczna.

Dmytro dołączył do zespołu „Izolacji” dzięki swojej pracy semestralnej na studia — po prostu przyszedł poczytać literaturę przedmiotu. Później zaproszono go do dołączenia do projektu. Zgodził się, bo przecież był z Ługańska i ciekawiła go historia własnego regionu.

— Przez pierwszy rok korzystałem z możliwości czytania wszystkich książek, które tu były. Jak mówił Karol Marks: nie wystarczy tylko opisać świata, trzeba go jeszcze zmienić, czyli coś zrobić, czy to rezydencja, czy projekt bezpośrednio w przestrzeni wystawowej. Wydaje mi się, że niektóre postradzieckie przestrzenie industrialne, miasta (Ługańsk, Siewierodonieck, Swiatohirśk czy Mariupol) zostały stworzone właśnie do kulturalnej interwencji.

Od momentu, kiedy „Izolacja” zmuszona była przenieść się do Kijowa, kwestie historii Donbasu i jego mieszkańców podejmowane są bez przerwy. W 2020 roku „Izolacja” chce przenieść swoją działalność ze stolicy na wschód Ukrainy — otworzyć filię w regionie i współpracować z partnerami na miejscu. Dmytro zwraca uwagę:

— Dla fundacji bardzo ważnym aspektem jest przywrócenie Donbasu. Bo przecież jak można zdecentralizować instytucję, jak być w domu, kiedy nie ma się dostępu do rodzinnego miasta? Wydaje mi się, że to ważne — skupiać ludzi, coś robić, żeby nie oszaleć — albo po prostu mieć możliwość na refleksję, co w ogóle się z nami dzieje.

Teraz „Izolacja” kontynuuje swoją działalność w Kijowie, odkrywając świat kultury, kreatywności i sztuki, podejmując ważne problemy społeczne. Fabryka pozostała na terytorium „ruskiego miru” i działa na jego zasadach — izoluje i więzi. Swoboda w poszukiwaniu, tworzeniu i eksperymentowaniu, którą na ten moment ma zespół „Izolacji” jest totalnym przeciwieństwem warunków w miejscu, gdzie wszystko to miało swój początek.

wspierany przez

Materiał przetłumaczony przy wsparciu Instytutu Ukraińskiego

Nad materiałem pracowali

Autor projektu:

Bohdan Łohwynenko

Autorka:

Wałeria Didenko

Redaktorka:

Zoja Szewczuk

Producentka:

Karyna Piluhina

Fotograf:

Jurij Stefaniak

Operator:

Mychajło Szełest

Ołeh Sołohub

Operatorka:

Anna Worobjowa

Reżyserka montażu:

Maria Terebus

Reżyser:

Mykoła Nosok

Redaktor zdjęć:

Kateryna Akwarelna

Transkryptor:

Taras Bereziuk

Transkryptorka:

Alina Kufedczuk

Anna Jemelianowa

Natalia Hryniuk

Projektant graficzny:

Kateryna Ptaszka

Przeprowadząca wywiad:

Karyna Piluhina

Tłumacz:

Mikołaj Grabowski

Redaktorka tłumaczenia:

Małanka Junko

Korektor:

Bartosz Wojtkuński

Ukrainer wspierają

Zostań partnerem

Śledź ekspedycję