Share this...
Facebook
Twitter

W psychologii istnieje pojęcie mechanizmów obronnych, czyli to, co pomaga człowiekowi dostosować się do otoczenia lub zmniejszyć poziom stresu i traumatycznych przeżyć. Na przykład możemy wyrzucać z głowy nieprzyjemne myśli lub przypisywać swoje uczucia i pragnienia innym. Na przykładzie ataku Rosji na Ukrainę widać, jak cały naród kraju-agresora ucieka do mechanizmów obronnych, a wraz z nimi do manipulacji znaczeniami. Rosja nie tylko codziennie popełnia zbrodnie przeciwko ludzkości rękami swojego wojska, ale także zniekształca przestrzeń informacyjną na swoją korzyść. Od lat nazywa czarne białym, wojnę – pragnieniem pokoju, a swoją ludność – albo „wielkim narodem”, albo „małymi ludźmi”, od których nic nie zależy.

W tym materiale wyraźnie pokazujemy, że typowe wypowiedzi rosyjskich osób publicznych o potędze i zaprowadzaniu pokoju są przejawami nieświadomych mechanizmów psychiki zbiorowej. A rosyjskie frazesy, którymi próbują usprawiedliwić ataki na suwerenne kraje, w szczególności na Ukrainę, to nie tylko kłamstwa, ale także niezbity dowód na to, że cały naród kraju-agresora potrzebuje psychoterapii.

„To Ukraina miała zamiar zaatakować Federację Rosyjską”

To stwierdzenie jest przejawem projekcji — zjawiska, gdy osoba nieświadomie przypisuje swoje uczucia, myśli, pragnienia i potrzeby innym ludziom. W taki sposób zdejmuje odpowiedzialność za własne zachowania i pragnienia, które wydają się nie do przyjęcia. Niezbyt pocieszającą wiadomością jest to, że jednym ze skrajnych przejawów projekcji jest paranoja — zaburzenie psychiczne charakteryzujące się różnymi obsesjami. Mogą to być wymyślone odczucia, że ​człowiek ​jest prześladowany, że ktoś chce go zabić, wszyscy wokół są spiskowcami itp. To właśnie widzimy w przypadku Rosji: Rosjanie wierzą, że cały świat jest im wrogi i życzy im krzywdy, a wszystkie ich kłopoty nie są ich odpowiedzialnością.

„Ukraina zmusiła Rosję do ataku, nie mieliśmy wyboru”

Jest to przejaw identyfikacji projekcyjnej — człowiek nie tylko przypisuje coś innej osobie, ale także popycha ją do podporządkowania się tej projekcji, czyli do swoich oczekiwań lub pragnień. Państwo-agresor nie może zaakceptować faktu, że Ukraina jest nie tylko niepodległa, ale także gotowa do obrony swojej niepodległości. Rosja sama sprowokowała i rozpoczęła wojnę, ale wygodniej jest żyć z myślą, że to Ukraina jest agresorem. W ten sposób dla Federacji Rosyjskiej wojna nabiera szczególnego i prawie sakralnego znaczenia.

„Rosja niesie pokój narodowi Ukrainy”

To nie tylko aluzja do słynnego orwellowskiego sformułowania „wojna to pokój”, ale także przykład formacji reaktywnej — mechanizmu, który zastępuje niedopuszczalne rzeczy odwrotnymi, często przesadnymi. Na przykład nadmierna miłość może przekształcić się w nienawiść, a litość lub troska — w przejaw nieświadomego okrucieństwa lub obojętności. Tak jest w przypadku mocnych uścisków, które w rzeczywistości nie są życzliwe. I jest to kolejny przykład tego, jak Rosja, zmieniając fakty, stara się nadać sens swoim działaniom i „zniekształcić” rzeczywistość.

„Rosja nie bombarduje miast”

Jest to przykład zaprzeczenia — mechanizmu odrzucania myśli, pragnień, potrzeb lub rzeczywistości, które są nie do przyjęcia na poziomie świadomości. Osoba zachowuje się tak, jakby problem nie istniał. To dość prosty mechanizm, często charakterystyczny dla dzieci. Dzięki temu radzą sobie z informacjami o różnych nieprzyjemnościach. Na przykład z katastrofami: jeśli schowają się pod kocem, to straszna rzeczywistość jakby przestaje istnieć. Ten mechanizm przeszkadza nam uświadomić i przeboleć tragedię. W Rosji działa to w następujący sposób: ludzie udają, że nie ma pełnoskalowej wojny (ponieważ Ukraińcy sami się bombardują, natomiast armia rosyjska pomaga zaprowadzić pokój), a wpływ sankcji w żaden sposób nie odbija się na ich życiu.

„Rosja — to potężny kraj”

Jest to przejaw mechanizmu idealizacji — przeceniania własnych lub cudzych cech osobistych. Na przykład, gdy dziecko szczerze wierzy, że jego rodzice mogą zrobić dla niego wszystko, nawet wyłączyć deszcz. W ten sam sposób Rosja idealizuje swoją imperialną przeszłość i ciągłe poszerzanie swoich granic kosztem zajmowania terytoriów suwerennych państw. To pomaga jej podtrzymywać mit o jej rzekomej wszechmocy („jestem Rosjaninem, nie boję się niczego”, „wszystkich pokonamy”). Jednak te złudzenia również uniemożliwiają Rosji trzeźwe postrzeganie rzeczywistości.

„Gdyby Rosja naprawdę chciała, już dawno zniszczyłaby Ukrainę”

Oto słowa Putina: „Nawet niczego jeszcze nie zaczęliśmy”. Ta dewaluacja jest mechanizmem, który pomaga osobie łatwiej przeżywać chwile, kiedy nie może dostać tego, czego chce. Nie uznaje własnych niedoskonałości, dlatego znajduje wiele powodów, by dewaluować drugiego człowieka i jego działania lub pewne zjawiska. Na przykładzie Rosji widzimy, że dewaluują one nie tylko potęgę armii ukraińskiej i jej zaplecza, ale także własne straty (sprzęt i wojsko). A więc Rosjanie żyją w zwierciadle informacji, niezdolni do krytycznej oceny swojego stanu rzeczy i perspektyw.

„W Ukrainie władzę przejęli naziści i narkomani!”

Jest to przejaw racjonalizacji (motywacji obronnej). Występuje, gdy osoba, rozumiejąc nieosiągalność pożądanego, zaczyna obniżać jego wartość. Albo gdy dzieje się coś złego, próbuje udowodnić sobie lub innym, że nie jest tak źle i że jest w tym jakaś korzyść. W ten sposób ludzie zaczynają normalizować wszystko, nawet, jak widać na przykładzie Rosji, zbrodnie wojenne.

„Gdzie byliście 8 lat temu?”/„Gdzie byliście przez te wszystkie 8 lat?”

To nie tylko fejk, że Siły Zbrojne Ukrainy rzekomo od 2014 roku ostrzeliwują wschód Ukrainy. To moralizacja — bliska krewna racjonalizacji. Ale w przeciwieństwie do poprzedniego mechanizmu, tutaj człowiek nie szuka racjonalnej, lecz moralnej i etycznej podstawy, aby uzasadnić swoje pragnienia lub działania. Przykładem moralizacji w historii jest inkwizycja, wyprawy krzyżowe i praca misjonarska. Adolf Hitler również moralizował swoją motywację do stworzenia czystej rasy aryjskiej. Teraz Rosja próbuje udowodnić sobie i innym, że jej moralnym obowiązkiem jest „ochronić lud Donbasu” (a właściwie po prostu napaść na Ukrainę) przed jej rzekomymi braćmi i siostrami. Oczywiście, nawet pierwotna analiza dowodzi, że te działania nie mają sensu, ale trzeba jeszcze nauczyć się analizować Rosję.

„Jesteśmy małymi ludźmi, nie możemy odpowiadać za działania władz”

To jest dysocjacja — psychologiczny mechanizm obronny, kiedy człowiek nie identyfikuje się z sytuacją i wycofuje się z niej. W przypadku Rosji widzimy: Rosjanie, którzy nie znajdują się bezpośrednio w Ukrainie, dystansują się od okropności swych rodaków. Niektórzy z nich są przerażeni, gdy zdają sobie sprawę, że przez brak aktywności pozwolili na te działania, więc dlatego włącza się mechanizm obronny. Mówią: „nie mamy z tym nic wspólnego, jesteśmy poza polityką, wszystko nie jest takie jednoznaczne”. To wygodna rola ofiary, która odmawia wzięcia na siebie odpowiedzialności.

„Dlaczego nikt nic nie mówił, kiedy NATO bombardowało Jugosławię?”

Jest to mechanizm przemieszczenia, czyli przekierowywania uwagi z jednego obiektu na inny. Na przykład, ktoś został zbesztany w pracy, ale nie może odpowiedzieć dyrekcji w ten sam sposób, więc wraca do domu i wyżywa się na swoich bliskich. Tak samo zachowują się Rosjanie: na pytanie o Buczę, Mariupol, Charków i inne ukraińskie miasta, które ucierpiały w wyniku rosyjskich zbrodni wojennych, nie mają odpowiedzi. Ale jest agresja, więc przekierowywują uwagę na inne wojny. Podobną taktykę stosuje się w retoryce — whataboutism (od angielskiego „what about”). Nie obala pierwotnych argumentów, lecz zakłóca dyskusję na temat kluczowej kwestii, zmuszając w zamian do omówienia innej.

Mamy wiele przykładów świadczących o toksycznym stosunku Rosji do Ukrainy. Oprócz traum fizycznych, społeczeństwo ukraińskie ma również szereg traum psychicznych spowodowanych przez Rosję. Ale tak jak pojedyncze osoby mogą z powodzeniem zerwać z toksycznym związkiem i wieść spokojne życie, tak samo mogą to robić całe narody. Ukraina od lat opiera się wpływom Rosji, a zwycięstwo w pełnoskalowej wojnie będzie ważnym krokiem w ostatecznym oddzieleniu się od kraju-agresora.

Nad materiałem pracowali

Autor projektu:

Bohdan Łohwynenko

Autorka:

Jana Rudiuk

Redaktorka naczelna:

Ania Jabłuczna

Redaktorka:

Natalia Ponediłok

Materiał przygotowała:

Eleonora Czornomorenko

Redaktor zdjęć:

Jurij Stefaniak

Menadżerka treści:

Olha Szełenko

Tłumaczka:

Iwanna Andrijczuk

Redaktor tłumaczenia:

Michał Antosz

Redaktorka tłumaczenia:

Małanka Junko