Mierzeja Arabacka: transformacja na granicy

Przyazowie
Własna działalność
15 September 2017 22:33
841

Na Południu Ukrainy, na Mierzei Arabackiej, obmywana od Zachodu przez Morze Azowskie, od Wschodu – przez wody Sywaszu, leży miejscowość Striłkowe. Jest to najodleglejszy punkt chersońskiej obłasti, graniczący z okupowanym półwyspem Krymskim

Sywasz jest jednym z czterech zbiorników wodnych na świecie zawierającym żywe karotenoidy*. Na Mierzei Arabackiej jest ogromna ilość źródeł mineralnych, wielkie pokłady solanki i peloidów. Według jednej z wersji, nazwa mierzei pochodzi od arabskiego słowa “rabat”, oznaczającego kontrolny punkt wojskowy. Co ciekawe, właśnie tutaj, na końcu Mierzei Arabackiej, kiedyś mieścił się punkt wojskowy do obrony Krymu przed kozakami zaporoskimi, którzy robili wyprawy na Tatarów w celu zdobycia koni.

Dzisiaj Mierzeja Arabacka znów jest strefą demarkacyjną. Asfaltowa droga kończy się między wioskami Szczasływcewe i Striłkowe. W samym Striłkowem już nie ma asfaltu.

Dzisiaj Mierzeja Arabacka znów jest strefą demarkacyjną. Asfaltowa droga kończy się między wioskami Szczasływcewe i Striłkowe. W samym Striłkowem już nie ma asfaltu.

Aktualnie miejscem wypoczynku w Striłkowem są pensjonaty i bazy turystyczne pozostałe tutaj z czasów sowieckich. Jednak nowe już są budowane. W 2014 r., na początku konfliktu zbrojnego na Wschodzie Ukrainy i aneksji Krymu, wbrew obawom przed aktywizacją działań wojennych, pojawia się pierwsza w tym miejscu agroturystyka “Agrus Azow” (“Agrest Azow” – z ukraińskiego, uwaga tłumacza). Przyjechaliśmy tu podczas naszej ekspedycji po Przyazowiu i spotkaliśmy się z założycielką, Kijowianką Oksaną Czornobrywcewą.

Zagroda

Oksana kupiła i przerobiła wiejską chatę, zbudowaną w 1964 r. Zamiast typowego budynku i letniej kuchni teraz ma 9 pokoi dla gości, domową jadalnię i taras. Jest też ogródek warzywny, kurnik i winnica

Agrest póki co na podwórku nie rośnie. Oksana mówi, że nazwa zagrody wynika z jej zamiłowania do tej jagody. W ogródku ma trochę zieleniny i warzyw. Krzewy winne pozostały po poprzednich właścicielach. Owoce mają techniczne zastosowanie – wychodzi z nich dobre domowe wino:

— Nigdy wcześniej tego nie robiłam, ale chcemy spróbować. Może nie będzie tak dużo i jakościowo, ale za to mamy zapewnione ciekawe doświadczenia – mówi Oksana.

_DSC5690

Teren zagrody nie jest przewidziane dla dużej liczby osób. Lecz nikt tutaj nie goni za ilością. Gospodarze pragną stworzyć zaciszną, kameralną atmosferę, żeby każdemu można było poświęcić uwagę.

Podoba mi się, kiedy goście szybko ze sobą się poznają, a potem idą na wycieczkę, nad morze razem. Dzieci się przyjaźnią, znajdują sobie wspólne rozrywki.

Zagroda została zbudowana z naturalnych materiałów. Ze słów Oksany wynika że, wszystko można było zrobić taniej i szybciej, lecz chciało się czegoś “dla duszy”. Budynki są zrobione z miejscowej i krymskiej coquiny, zdobione wapnem. Dachy są pokryte świerkowym gontem. Meble są przeważnie drewniane.

Wyraźnie widać zamiłowanie właścicielki do białego koloru – jest on tu wszędzie. Dla Oksany to kolor czystej kartki papieru, na której można coś napisać lub narysować, w zależności od nastroju. Kojarzy się także ze świeżością, czystością i sielskim zaciszem:

— Przypominam sobie, jak w dzieciństwie lubiłam bywać u babci, w żytomierskiej obłasti. To była tradycyjna ukraińska biała chata-mazanka z błękitnymi oknami i drzwiami, ze słomianą strzechą. Niby bardzo proste miejsce, ale prawdziwy wypoczynek udawało mi się znaleźć tylko tam. To była oaza spokoju, gdzie czas się zatrzymuje.

Taką atmosferę Oksana stara się odtworzyć w swojej nowoczesnej zagrodzie.

Od czasu do czasu odbywają się tutaj warsztaty: lepienie z ciasta albo gliny, plecenie talizmanów ze słomy. Zbiera się małe grono, ale organizatorzy są przekonani, że właśnie w tak kameralnej atmosferze można zrobić naprawdę udane rzeczy.

Gospodarze starają się maksymalnie zainteresować gości, nie tylko dla korzyści własnego biznesu. W ten sposób próbują wydłużyć sezon turystyczny na całej Mierzei Arabackiej, aby pozbyć się kliszy sezonowości, którą zwykle kierują się Ukraińcy jadąc nad morze:

— Latem po plaży ludzie nie potrzebują innych zajęć. A tak do nas przyjeżdżają ludzie w innych porach roku, na święta czy na weekend: na gorące źródła, polowanie, na ryby. Trzeba proponować ludziom interesujące zajęcia: warsztaty, wystawy, wieczory muzyczne. Zachęcamy miejscowych – dla nich pojawia się dodatkowa praca, rośnie zapotrzebowanie na ich talenty, a gościom jest ciekawie.

Goście “Agrusu” mogą na życzenie zajmować się prowadzeniem agroturystyki. Dzieci zbierają jajka, ktoś z dorosłych zgłasza się do obcinania krzewów winnych, ktoś podlewa ogródek. Ale wielkiego zainteresowania nie ma: ludzie przyjeżdżają z miast zmęczeni, a morze pochłania sporo czasu

Oksana

Oksana z mężem mieszkają i mają główny biznes w Kijowie – prowadzą call-center. Jednak ostatnim czasem właścicielka zagrody coraz więcej czasu spędza w Striłkowem, pomagają jej trzej synowie. Generalnie w pracy pomagają bliscy i przyjaciele, są też miejscowi pomocnicy:

—Kiedy pytają mnie o pracowników, nawet nie jestem w stanie użyć tego słowa. Dlatego że wszyscy są moimi pomocnikami.

Ideę i natchnienie do rozbudowy zagrody rodzina przywiozła z podróży. Bywając we Włoszech, Chorwacji, Portugalii i Hiszpanii, Oksana często zatrzymuje się w podobnych gospodarstwach. Uważa, że taki rodzaj wypoczynku jest najlepszy dla tych, którzy większość czasu spędzają w wielkich miastach. Cisza, spokój, przyjazna atmosfera i bliskość naturalnych warunków.

Dla właścicielki zagroda zmieniła się z hobby w główne zajęcie.

Powiadają, że jeżeli znajdziesz zajęcie, które naprawdę lubisz, nigdy już nie będziesz musiał pracować. Trudno jest pracować bez przyjemności

Wcześniej Oksana pracowała w branży PR, jeździła w delegacje do różnych regionów Ukrainy. Po raz pierwszy na Mierzeję Arabacką przyjechała wiele lat temu, jednak wtedy nie znalazła komfortowych warunków do zamieszkania. W czasie następnego przyjazdu z rodziną znaleźli budynek, do którego można było przyjeżdżać na wypoczynek:

— To typowa dla tej miejscowości budowla. Pod koniec lat 50-tych na początku 60-tych urządzano tu sowchozy, było wielu przesiedleńców. Przyjeżdżali młodzi specjaliści z rodzinami. Tak zasiedlono to miejsce.

Byli właściciele, małżeństwo z Wołynia, otrzymali ten dom od razu po weselu:

— Wtedy dom był jeszcze niedobudowany. Jej (byłej właścicielki – red.) mąż był bardzo gospodarczy. Robił wszystko solidnie, na wiele szczęśliwych lat.

Wtedy dom był jeszcze niedobudowany. Jej (byłej właścicielki - red.) mąż był bardzo gospodarczy. Robił wszystko solidnie, na wiele szczęśliwych lat.

Najpierw, opowiada Oksana, mieszkańcy wsi sceptycznie potraktowali jej zamiary. Nie byli pewni, czego oczekiwać i czy nie zostanie naruszony ich spokój. Nie wiedzieli, jacy będą nowi sąsiedzi. Ale teraz ma bardzo przyjazne relacje ze wszystkimi mieszkańcami:

— Wielu osób pomaga mi poradami. Fajnie mieć takich sąsiadów, z którymi nawet zwykłe przywitanie jest już przyjemnością. Nie mam żadnych korzeni w tym regionie: ani znajomych, ani przyjaciół z klasy, ani rodziny.

2014. Start i punkt kontroli

Jednocześnie z rozbudową zagrody w 2014 r. na mierzeję zwożono sprzęt wojskowy, stawiano punkty kontroli. Od Striłkowego do Krymu prowadzi gruntowa droga. Na południe od wioski znajdują się złoża gazu. Oksana wspomina, że kiedy przeżywasz tak straszne wydarzenia, umysł nie potrafi przyjąć je za rzeczywiste:

– Postanowiłam oddać się w pełni pracy przy agroturystyce, odseparować się od bieżących wydarzeń. Chciałam zachować ten stan, który pozwala działać prawidłowo w takich warunkach.

Budowa domu według mnie - to jedna z najpiękniejszych spraw w życiu. Wielu pytało, czy nie powinniśmy uciekać stąd zamiast budować. Ale nie straszyło mnie to. W takich sprawach ufam wyłącznie uczuciom. Jak się mówi, serce nigdy nie kłamie.

Ciekawie było wówczas obserwować reakcję dzieci. Kiedy w Striłkowem pojawiło się sporo wojskowych, sprzętu, wiadomości były przytłaczające, dzieciaki nadal cieszyły się z życia. Radośnie witały ukraińskie wozy wojskowe, sprzęt opancerzony i czuły się bezpiecznie:

— Starałam się widzieć tylko to. Poważnie. Wtedy jeszcze nie było takie stosunku do armii, jak teraz. Wtedy to był czas, kiedy stało się zrozumiałe, kto jest kim.

Wiejska turystyka jako sposób zarobku

Podobnych do “Agrus Azow” gospód Oksana Czornobrywcewa nie widziała na Mierzei Arabackiej. Wyjątkowość swojego projektu widzi w próbie wspierania pozytywnego wizerunku ukraińskiej wsi, wiejskiego wypoczynku:

— Przykro jest, kiedy do tego zjawiska podchodzą z uprzedzeniem. Kiedy napisaliśmy na wejściu “Zagroda turystyki wiejskiej”, niektórzy miejscowi zaczęli patrzeć na nas ze współczuciem. Że niby kto przyjedzie do miejsca o takiej nazwie? Gdyby było napisane “luksusowo” lub “VIP”… A moim celem jest zjednoczenie ludzi, którzy wierzą w wieś, w jej żywotność. W to, że mieszkańcy wsi są w stanie sami zapewnić sobie miejsca pracy, samodzielnie podnieść poziom życia, nie polegając na nikim.

Oksana twierdzi, że wiejska turystyka ma ogromny potencjał. Przede wszystkim dlatego, że duży procent mieszkańców wsi nie jest nigdzie zatrudniony. Przez długi czas ludzie przebywają na liście giełdy pracy, otrzymują minimalny zasiłek od państwa. Ale to droga do nikąd, gdyż zamożny człowiek równa się zamożne państwo.

— Ma znaczenie to, że u nas, jeżeli się nie mylę, ponad 70% ludności w ogóle nie wyjeżdża poza granicy swojej obłasti, już nie mówię o wyjazdach za granicę* *Dla porównania przytaczamy dane badań opinii społecznej z projektu "Odkryj Europę" z 2017 r.: w ciągu ostatnich dwóch lat co najmniej każdy dziesiąty dorosły Ukrainiec odwiedził UE. W zachodnich regionach Ukrainy, w porównaniu z innymi, liczba osób odwiedzających UE jest trzykrotnie większa - 19%, w centrum 7%, na południu 5% i tylko 2% na wschodzie Ukrainy.. No i skutki sowieckiej przeszłości są nadal odczuwalne.

Wiejska turystyka stwarza legalną drogę dla dodatkowego, a nawet głównego zarobku. Taki rodzaj działalności jest bardzo popularny w wielu krajach świata. W Ukrainie ta branża dopiero zaczyna się rozwijać:

— To nieoceniony potencjał. To nie jest uważane za cool. Takie miejsce (gospoda na wsi – red.) u nas nadal nie jest uważane za cool.

Rozwój wiejskiej turystyki nie zawsze wymaga wielkich inwestycji. Można wykorzystywać to, co się ma, pod warunkiem zwiększenia wysiłków. Samozatrudnieni mieszkańcy wsi utrzymują siebie i napełniają budżet. Stopniowo rozbudowuje się infrastrukturę, zmniejsza się napięcie w społeczeństwie.

Ale dziś już nie wystarczy po prostu udostępnić łóżko. Trzeba poszerzać listę dodatkowych usług. Konkurencja będzie rosła, ludzie już nie będę chcieli tylko przenocować. Wybiorą miejsce, gdzie jest ciekawie, smacznie, spokojnie, ładnie, etc.

Rozwój branży usług jest konieczny, trzeba też dostarczyć ludziom wiedzy na ten temat. Ze słów Oksany wynika że, taka robota nie jest prowadzona w tym regionie, chociaż są pozytywne przykłady z innych obłasti Ukrainy.

W 2016 r. Oksana zorganizowała seminarium dotyczące wiejskiej turystyki dla Heniczeskiego rejonu. Zaproszono właścicieli gospód w celu wymiany doświadczeń, a także prawnika, który wytłumaczył ukraińskie ustawodawstwo w tej dziedzinie. Oksana chciałaby prowadzić takie seminarium co roku.

Marka Arabatki i Amerykanin w Striłkowem

20839903_1494650587284717_1118317034_o
Zagroda i seminarium nie są jedynymi inicjatywami Oksany Czornobrywcewy. Latem 2016 r. na własny koszt zorganizowała nieoficjalny konkurs na stworzenie marki Mierzei Arabackiej – loga i hasła. Te elementy są nieodłączną częścią każdej udanej marki. Tym bardziej turystycznej. Dotychczas Mierzeja Arabacka nic takiego nie miała. W wyniku konkursu opracowano specjalny brand-book. Z logo-wskazówką do morzą teraz mają być produkowane pamiątki.

W 2016 roku Oksana dowiedziała się o narodowym programie nauczania i popularyzacji języków obcych Go Global. I o jej części Go Camp – wolontariusze z różnych krajów świata przyjeżdżali do ukraińskich szkół, aby uczyć dzieci.

W 2017 r. szkoła Striłkowego też złożyła wniosek o udział w projekcie. Trzeba było przedstawić swój region, pokazać jego unikatowość, a także znaleźć rodzinę i miejsce, gdzie wolontariusz mógłby mieszkać. Takim miejscem stała się zagroda “Agrus Azow”.

Do Striłkowego przyjechał wolontariusz Carlos Moretti, student-filolog z Uniwersytetu we Florydzie, USA. Jego plan nauczania był skierowany na to, aby dzieci osłuchały się z native speakerem, pokonali swoją blokadę językową. Na zajęcia chodziło 86 uczniów. Wiejska rada pomogła w finansowaniu, przecież trzeba było nakarmić wszystkie dzieciaki.

Naśladująс udane przykłady

Oksana uważa, że wiejska turystyka ma wiele udanych przedsięwzięć, wartych naśladowania. W Ukrainie są to Zakarpacie, Iwano-Frankiwska i Czerniowiecka obłastie:

— Jak można tym się nie zajmować, skoro jest ogromne zapotrzebowanie? Mieszkańcy Zakarpacia są bardzo dzielni, zrobili tak, że do nich goście przyjeżdżają przez cały rok.

Litwa ma wspaniałe doświadczenie na Mierzei Kurońskiej. Oksana planuje spotkać się z przedstawicielami branży turystycznej w celu wymiany doświadczeń:

— Mimo że Morze Bałtyckie jest zimne, nie ma tam gorących źródeł i peloidów, wszystko tak doskonale zorganizowali, to może być cenną lekcją dla nas. Jest także Hel w Polsce. Nasi ludzie po prostu powinni zobaczyć takie udane przykłady.

Jak filmowaliśmy

Jak widać, inicjatywy pojedynczych osób są niezwykle ważne, także w skali całego kraju. Nasza droga do Striłkowego wiodła przez Askanię-Nową z unikatową szkołą muzyczną oraz przez Hryhoriwkę z wyjątkowym prywatnym muzeum historycznym. Więcej na naszym blogu wideo.

Nad materiałem pracowaliAutor:Natalia PonediłokAutor:Bogdan LogvynenkoRedaktor:Yevgeniia SapozhnykovaFotograf:Serhiy KorovaynyOperator:Dmytro OkhrimenkoReżyser:Mykola NosokMontaż:Yulia RublevskaMontaż:Maria TerebusRedakcja ilustracji:Ludmyla KucherWspółpraca:Viktoria Redya

15 September 2017 22:33