Rosyjska armia gwałci w Ukrainie

Share this...
Facebook
Twitter

„Podoba się czy się nie podoba cierp taka moja wola” — tak Putin wypowiedział się podczas konferencji prasowej na początku lutego 2022 roku. Ta zawoalowana groźba przymusu i nadużyć seksualnych z ust prezydenta Federacji Rosyjskiej nasuwa myśl o cechach wewnętrznej i zewnętrznej polityki Rosji, jak również o wartościach jej obywateli. Ona dosłownie charakteryzuje zachowanie rosyjskiej armii, która wykorzystuje gwałt i terror cywilów jako broń. Okupanci masowo gwałcą Ukraińców i Ukrainki w różnym wieku, a ich żony nie tylko pochwalają to zachowanie, ale również namawiają ich do tego.

!
Materiał przekierowuje do rosyjskich źródeł, można je obejrzeć używająć VPN.

Wyjaśniamy dlaczego gwałt podczas wojny jest zbrodnią wojenną, gdzie ofiary mogą zwracać się po pomoc oraz dlaczego ten problem musi zostać nagłośniony.

Jeżeliby zastanowić się z jakiego środowiska społecznego i kulturowego pochodzą rosyjscy wojskowi to gwałty, których dopuszczają się w Ukrainie nie dziwią. W społeczeństwie Federacji Rosyjskiej przemoc ze względu na płeć to zwyczajna rzecz. W 2017 roku rosyjska Duma Narodowa, zdekryminalizowała przemoc domową, dziś jest to występek. Rosyjscy urzędnicy państwowi wyższego szczebla nawet unikają nazwy przestępstwa: w prawie mowa o „jednorazowym pobiciu przez osobę bliską”. Firmy przeciwne kryminalizacji przemocy domowej były związane z Rosyjską Cerkwią Prawosławną (RCP), należały do radykalnej prawicy, ukrainofobnych organizacji rosyjskich takich jak „Dwugłowy orzeł” (ros. «Двуглавый орёл»), „Unia prawosławnych obywateli” (ros. «Союз православных граждан»), „Czterdzieści soroków” (ros.«Сорок сороков»), „Ogólnorosyjski sprzeciw rodziców” (ros. «Родительского всероссийского сопротивления») i innych.

W 2019 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPC) zobowiązał Federację Rosyjską do wzmocnienia przepisów mających na celu zwalczanie przemocy domowej. Wstępem do tego był pozew Rosjanki, która doznała przemocy na tle seksualnym oraz była prześladowana przez byłego partnera. Jak prognozowano, sprawa nie zakończyła się sukcesem, ponieważ w 2015 roku Putin uchwalił poprawki do ustawy „O sądzie konstytucyjnym Federacji Rosyjskiej”. Putin pozwolił tym samym na nie uznawanie decyzji ETPC. Na tle wojny z Ukrainą 11 czerwca prezydent FR podpisał ustawę o niewykonywaniu decyzji ETPC, uchwalonych po 15 marca 2022 roku.

Zdjęcie: Getty Images.

Tymczasem Ukraina jest jednym z autorów konwencji stambulskiej („Konwencja Rady Europy ds. zapobiegania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej oraz walki z tymi zjawiskami”), którą podpisała jako jeden z pierwszych krajów 11 listopada 2011 roku. Ten dokument ma na celu ochronę osób przed przemocą domową i przemocą ze względu na płeć. Prorosyjskie i konserwatywne siły dziesięć lat uniemożliwiały ratyfikowania tego dokumentu. Ukraińskie społeczeństwo obywatelskie organizowało mityngi, akcje oraz kampanie medialne wspierające Konwencję Stambulską, a dwie petycje do prezydenta z wymogiem uchwalenia konwencji podpisało po 25 tys. osób. Nareszcie 22 czerwca 2022 roku Ukraina ratyfikowała Konwencję Stambulską, która była jednym z warunków otrzymania statusu kandydata do Unii Europejskiej.

Zdjęcie: Jurij Stefaniak.

Co mówi prawo?

Gwałt i inne przestępstwa seksualne podczas wojny są naruszeniem zasad i zwyczajów jej prowadzenia, jak również norm międzynarodowego prawa humanitarnego o czym mówi artykuł 27 Konwencji Genewskiej (1949) i protokołu dodatkowego do konwencji genewskich (z dnia 12 sierpnia 1949). Takie działania (przymusowe obnażanie się przymusowa sterylizacja, prostytucja i inne), klasyfikowane są jako zbrodnie wojenne oraz zbrodnie przeciwko ludzkości. W 1998 roku Międzynarodowy Trybunał Karny w sprawie Rwandy po raz pierwszy uznał gwałt jako narzędzie popełnienia ludobójstwa. W 2000 roku Trybunał Międzynarodowy w Hadze w sprawie byłej Jugosławii uznał gwałt jako zbrodnię przeciwko ludzkości.

Zgodnie z prawem międzynarodowym, ratyfikowanym również w Ukrainie, różne formy przemocy na tle seksualnym są klasyfikowane jako tortury: okrutne, nieludzkie działania, które poniżają godność człowieka. Prawo ukraińskie nie uznaje pojęcia „zbrodnia wojenna” i nie klasyfikuje gwałtu jako jednej z osobnych zbrodni wojennych. Jednak „naruszenie praw i obyczajów wojennych” niesie za sobą karę pozbawienia wolności od 8 do 12 lat.

Zbrodnie wojenne oraz zbrodnie przeciwko ludzkości rozstrzyga Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze zgodnie ze Statutem Rzymskim wraz z uwzględnieniem statutów i doświadczeń międzynarodowych trybunałów w sprawie byłej Jugosławii oraz Rwandy. Zgodnie z prawem międzynarodowym, takie zbrodnie nie ulegają przedawnieniu. Oznacza to, że rosyjscy żołnierze, którzy dopuścili się gwałtu będą poszukiwani i zasądzeni. Zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości przewidują odpowiedzialność zbiorową. To znaczy, że za gwałt odpowiedzialność poniosą nie tylko gwałciciele, ale również ich dowódcy. Prócz tego, zbrodniarze wojenni nie podlegają amnestii.

Zgodnie z prawem Ukrainy, do zbrodni przeciwko wolności seksualnej zalicza się: gwałt, przemoc seksualna, zmuszanie do aktu seksualnego, działania o charakterze seksualnym z dzieckiem do 16. roku życia, deprawacja nieletnich i molestowanie dzieci. W 2019 roku w Ukrainie weszła w życie zaktualizowana definicja gwałtu. Teraz przestępstwo to kwalifikuje się na podstawie braku zgody drugiej osoby. Wcześniej należało udowodnić fakt groźby użycia przemocy fizycznej albo jej popełnienia, lub sytuacji, kiedy oprawca wykorzystał bezwolny stan ofiary. Warto zauważyć, że ofiarami przestępstw na tle seksualnym są osoby obydwu płci, mimo że statystyki mówią o znacznej liczbie poszkodowanych kobiet.

Gwałt jako broń

Historia mówi o wielu przykrych wypadkach, w których kobiety podczas wojen były masowo gwałcone oraz były ofiarami innych przestępstw na tle seksualnym. Według obliczeń brytańskiego historyka Antony Beevora, podczas Drugiej Wojny Światowej radzieccy żołnierze zgwałcili blisko 2 mln Europejek. W swojej książce „Berlin 1945. Upadek” przedstawia raporty o wielokrotnych przestępstwach seksualnych, których dopuścili się czerwonoarmiści w Prusach Wschodnich. Nawiasem mówiąc, dokumenty te są dziś przechowywane w państwowym archiwum FR. Wiele kobiet miało wtedy odwagę, by zabić swoje dzieci i popełnić samobójstwo po to, by nie trafić w ręce gwałcicieli. Niemiecka historyczka Barbara Johr przypuszcza, że tylko w Berlinie radzieccy żołnierze mogli zgwałcić do 600 tys. kobiet. O okropnych szczegółach masowej przemocy w swoich książkach opowiada fizyk Gabriele Köpp (niem. »Warum war ich bloß ein Mädchen?«), dziennikarka Marta Hillers (niem. »Eine Frau in Berlin«) i inne ofiary.

Ambasadorka Wielkiej Brytanii w Ukrainie Melinda Simmons 3 kwietnia nazwała gwałt bronią, której armia rosyjska celowo używa w Ukrainie. Historia mówi, że z tego rodzaju broni Rosja korzystała przez lata.

Podczas Wojny w Bośni i Hercegowinie i ludobójstwa w Srebrenicy (1992–1995) wojska serbskie tworzyły „obozy gwałtów” i przymusowe burdele w okolicznych hotelach. Z tych czasów okrutną przeszłość pamięta hotel „Vilina Vlas” będący obozem koncentracyjnym i jednym z centralnych miejsc masowej przemocy. Tutaj siłą przetrzymywano, gwałcono i bito około 200 Bośniaczek. Według danych Stowarzyszenia kobiet będących ofiarami wojny, uwięzienie w „Vilinie Vlas” przeżyło mniej niż dziesięć kobiet. Według różnych danych w wyniku gwałtów i innych zbrodni seksualnych podczas wojny w Bośni i Hercegowinie ucierpiało od 20 do 50 tys. kobiet. Były również ofiary płci męskiej. W raporcie Amnesty International z 2017 roku mowa o tym, że dziesiątkom tysięcy ofiar do dziś nie udało się otrzymać należnego odszkodowania, ani doprowadzić do ukarania oprawców. Właśnie w Bośni, po stronie armii serbskiej, jak mówi ukraińska pisarka Oksana Zabużko, swoją terrorystyczną „karierę” zaczynał Ihor Hirkin, znany z tak zwanych DRL i ŁRL zbrodniarz wojenny. Według Srdża Pawłowicza, naukowca i pisarza z Czarnogóry, w 2014 roku na Doniecczyźnie Hirkin wykorzystał swoje bośniackie doświadczenie terroryzowania cywilów. Jak widać, podczas pełnowymiarowej inwazji na Ukrainę armia rosyjska znów wykorzystuje tę haniebną strategię.

Rosyjscy wojskowi masowo gwałcili cywilów podczas pierwszej (1994–1996) і drugiej (1999–2009) wojny rosyjsko-czeczeńskiej. Najbardziej znany obóz filtracyjny istniał w areszcie śledczym we wsi Czernokozowo rejonu Naurskiego Czeczeńskiej Republiki Iczkerii. Gwałty wykorzystywano jako formę katowania. Jedna z wielu takich zbrodni stała się bardzo głośna. 27 marca 2000 roku półkownik armii rosyjskiej Jurij Budanow porwał, perwersyjnie zgwałcił, udusił i zakopał 18-letnią czeczeńską dziewczynkę Czu Elzę Kungajevą. Gwałciciela i jednocześnie zabójcę skazano jedynie na 10 lat pozbawienia wolności, został jednak przedwcześnie zwolniony z więzienia. W 2011 roku w Moskwie Budanow został w biały dzień zastrzelony przez Czeczenów.

W ciągu ośmiu lat wojny rosyjsko-ukraińskiej w obwodzie donieckim i ługańskim tysiące osób ucierpiało z powodu zbrodni na tle seksualnym. We wiadomościach organizacji społecznych i mediach mowa o przymusowym obnażaniu, gwałtach grupowych, niewolnictwie seksualnym, zmuszaniu do prostytuowania się, o wymogu sterylizacji i innych formach przemocy i katowania. Stowarzyszenie Kobiet Prawniczek Ukrainy „JurFem” przybliża dane ONZ o tym, że od 2014 do 2021 roku z powodu przemocy seksualnej ucierpiało 3,1 % mężczyzn i 8,2 % kobiet, osoby te zostały zatrzymane przez rosyjskich wojskowych na tymczasowo niekontrolowanych terytoriach tzw. DRL i ŁRL. W strefie działań wojennych, jak mówi „JurFem”, co trzecia kobieta i co czwarty mężczyzna jest ofiarą lub świadkiem takiej zbrodni.

Ilustracja: @anna_grin_art.

Ilustracja: @anna_grin_art.

Ukraina dwukrotnie, w latach 2014 i 2015 zwracała się do Międzynarodowego Trybunału w Hadze, w sprawie zbrodni wojennych Rosji na naszym terytorium. W 2018 roku koalicja obrońców praw człowieka „Sprawiedliwość dla wolności na Donbasie” przekazała do Międzynarodowego Trybunału ponad 100 stron udokumentowanych zeznań o systemowych zbrodniach seksualnych popełnionych przeciwko ukraińskim kobietom i mężczyznom w strefie działań wojennych na wschodzie Ukrainy. Po rozpoczęciu pełnowymiarowej inwazji Federacji Rosyjskiej 24 lutego wszczęto śledztwo w sprawie o ludobójstwo narodu ukraińskiego. A w marcu czołowy zespół Międzynarodowego Trybunału Karnego przyjechał do Ukrainy, by badać zbrodnie wojenne Rosji.

W maju otwarto pierwszą sprawę karną dotyczącą gwałtu podczas pełnowymiarowej wojny, którą FR rozpoczęła w Ukrainie. Sądzony będzie rosyjski wojskowy, który w stanie upojenia alkoholowego zastrzelił Ukraińca w jego domu na Kijowszczyźnie, po czym niejednokrotnie zgwałcił jego żonę, grożąc jej śmiercią i przemocą wobec jej małego syna chowającego się w ciepłowni.

Okrucieństwo rosyjskiej armii

26 marca pojawiło się pierwsze oficjalne podejrzenie gwałtu na Ukraince przez rosyjskiego żołnierza. Informację opublikowała na swojej stronie na Facebooku prokurator generalna Ukrainy Iryna Wenediktowa. Zbrodniarz wszedł do prywatnego domu we wsi pod Browarami i zastrzelił gospodarza. Następnie razem z innym żołnierzem niejednokrotnie gwałcił żonę zamordowanego w obecności jej dziecka.

Pod koniec maja Pełnomocniczka Rady Najwyższej Ukrainy ds. praw człowieka Ludmyła Denisowa poinformowała, że na gorącą linię Pełnomocniczki trafiło już półtora tysiąca zgłoszeń dotyczących gwałtów i tortur wyrządzonych przez armię rosyjską. Faktyczne cyfry są niestety, znacznie wyższe, ponieważ nie wszystkie ofiary są gotowe, by mówić o tym czego doświadczyły z powodu stygmatyzowania tego problemu w społeczeństwie i strachu przed okupantami. Niewiadomo ile dokładnie takich osób nie może wydostać się z tymczasowo okupowanych terytoriów. Część zgwałconych ofiar rosyjscy wojskowi zakatowali na śmierć, dlatego ich ciała będą poddane obdukcji, w celu potwierdzenia lub sprostowania faktu gwałtu przed śmiercią.

Wiele zeznań dociera z wolontariackich, psychologicznych i innych organizacji społecznych. Niektóre ofiary już zwróciły się na gorącą linię „La Strada — Ukraine”. Prezeska fundacji Kateryna Czerepacha poinformowała, że dzwonią przeważnie ofiary znajdujące się na okupowanych terytoriach, dlatego pomoc im nie jest możliwa z powodu aktywnych działań wojennych.

Ilustracja: @mrsklrv.

Rosyjscy wojskowi podczas pełnowymiarowej wojny w Ukrainie dali się poznać jako szabrownicy i gwałciciele, którzy ze szczególnym okrucieństwem traktują cywilów. Rozmowy telefoniczne, które przejmuje SBU dają podstawy, by myśleć, że w ich systemie wartości etyka zwyczajnie zanikła. Rosyjscy żołnierze nawet nie próbują ukryć swojego okrucieństwa. O jednym z takich dających do myślenia przypadków opowiedziała Pełnomocniczka Najwyższej Rady Ukrainy ds. praw człowieka Ludmyła Denisowa. Na Kijowszczyźnie rosyjscy okupanci mówili niepełnoletnim dziewczętom, że będą ich gwałcić w taki sposób, żeby te nigdy więcej nie chciały być blisko z żadnym mężczyzną i nie rodziły ukraińskich dzieci. To celowe okrucieństwo i przemyślany zamiar katowania cywilów jedynie dlatego, że są Ukraińcami, można uznawać jako część ludobójstwa narodu ukraińskiego dokonywanego przez armię Federacji Rosyjskiej.

Rosyjscy wojskowi znęcają się nad kobietami i mężczyznami, nawet nie zważając na ich wiek i stan ich zdrowia — ofiarami są noworodki, młodzież i osoby w podeszłym wieku. Dopuszczają się celowych gwałtów i okaleczania, swoje poczynania nagrywają na wideo i traktują je prawie jak trofeum wojenne. Jeden z rosyjskich okupantów o nazwisku Byczkow po napaści seksualnej na niemowlę rozesłał nagranie swoim kolegom z wojska. Niestety nie jest to jedyny przypadek gwałtu niemowlęcia czy niepełnoletnich. Zarejestrowano również przypadek zgwałcenia 45-letniego mężczyzny z niepełnosprawnością, który nie mogł dołączyć do sił oporu i pozostał w domu.

Mimo to bardzo mało ofiar zwraca się do organów ścigania. O zbrodniach rosyjskich żołnierzy często dowiadujemy się z przechwyconych przez SBU rozmów telefonicznych. Działaczka na rzecz praw człowieka Łarysa Denysenko podkreśla, że wszystkie takie informacje powinny bardzo dokładnie analizować organy ścigania. Podczas tych rozmów okupanci dzielą się z towarzyszami broni i rodziną historiami o swoich okrutnych „zdobyczach” w Ukrainie: szczegółowo opowiadają o przemocy nad kobietami i dziećmi, żartując ze swoich działań. Żonę jednego rosyjskiego żołnierza niezmiernie rozweseliła historia trzech czołgistów, którzy zgwałcili 16-letnią dziewczynkę.

Dziennikarze „Schem” zidentyfikowali jeszcze jedno rosyjskie małżeństwo, którego radosną rozmowę udało się przechwycić: 27-letniego Romana i Olhę Bykowskich. Żona śmiejąc się pozwoliła swojemu mężowi, rosyjskiemu okupantowi „gwałcić ukraińskie baby”, ale tylko pod warunkiem korzystania z antykoncepcji. Śledczy dowiedzieli się, że para ta wraz z dzieckiem przeniosła się z rosyjskiego obwodu orłowskiego na okupowany Krym. Bykowski został ranny w obwodzie chersońskim, a pod koniec kwietnia został wzięty do niewoli pod Iziumem. „Ludzie dziczeją” — mówi w rozmowie telefonicznej o okrucieństwach swojej armii inny rosyjski żołnierz. Ciężko tu nazwać rosyjskich okupantów słowem „ludzie”.

Wymienione przypadki to krople w morzu, ponieważ ich ilość wzrasta każdego dnia. Wszystkie historie o przemocy seksualnej, której dopuściła się rosyjska armia w Ukrainie, mają wspólny mianownik: celowe znęcanie, wykorzystywanie przemocy seksualnej jako metody tortur, gwałty grupowe, gwałty ze skutkiem śmiertelnym, jak również przemoc wobec dzieci i dorosłych na oczach ich bliskich, nierzadko przetrzymywanych siłą. To kolejny raz potwierdza przypuszczenie, o tym że gwałt i inne przestępstwa seksualne Rosjan to nie „efekt uboczny” wojny czy wyjątek, a część ludobójstwa, skierowanego na zniszczenie narodu ukraińskiego.

Ilustracja: @anna_grin_art.

Tymczasem okupanci próbują ukryć swoje działanie za kotarą fake newsów i dezinformacji. Weźmy chociażby informację z 5 kwietnia. W sieciach społecznościowych masowo udostępniane było ogłoszenie o zapotrzebowaniu na psychologów dla zgwałconych sierot z Buczy. Jednak w Buczy nie ma domu dziecka, a wskazany tam kontakt „rusia doncowa” jest wymyślony. Innym razem w sieci rozpowszechniano informacje o gwałtach dzieci w Irpiniu. Nierzadko rosyjscy propagandyści pracują według starego schematu: do prawdziwego zdjęcia z ofiarami dodają niezbędny fałszywy opis. W ten sposób FR próbuje zamaskować zbrodnie swojej armii w Ukrainie i podważyć zaufanie krajów partnerskich do Ukrainy. Dlatego ważne jest, by przekazywać tylko oficjalne, udowodnione fakty przemocy, by nie przeszły one niezauważone w szumie informacyjnym.

Ilustracja: @darucia_digital.

Zbrodnie armii rosyjskiej w Ukrainie zaskakują cynizmem i poziomem nienawiści do ofiar. Gwałciciele nadal wierzą we własną bezkarność. Jednak Ukraina zrobi wszystko co możliwe, by każdy rosyjski okupant odpowiedział za wyrządzone szkody. Żeby odbył się sprawiedliwy sąd, bardzo ważne jest informowanie organów ścigania o przeżytych przez was czy przez osoby z waszego otoczenia, okropnościach — osobiście czy poprzez osoby, którym ufacie.

Żeby zarejestrować fakt przemocy seksualnej, należy zwrócić się:

– na pogotowie ratunkowe (103);
– na policję (102);
– na krajową gorącą linię ds. zapobiegania przemocy, handlu ludźmi i dyskryminacji ze względu na płeć (0 800 500 335) (z komórki lub telefonu stacjonarnego) lub 116 123 (z telefonu komórkowego).
– do Biura Prokuratora Generalnego (+38 096 755 02 40) — jeżeli nie ma możliwości, by zwrócić się do służb medycznych czy do policji.

Te zeznania pozwolą Ukrainie zarejestrować i udowodnić zbrodnie w sądach i pociągnąć do odpowiedzialności rosyjskich zbrodniarzy wojennych.

Nad materiałem pracowali

Autor projektu:

Bohdan Łohwynenko

Materiał przygotowała,

Autorka:

Chrystyna Semeryn

Redaktorka naczelna:

Ania Jabłuczna

Redaktorka:

Tonia Andrijczuk

Redaktor zdjęć:

Jurij Stefaniak

Materiał przygotowała:

Mykoła Bezkrownyj

Alona Małaszyna

Menadżerka treści:

Olha Szełenko

Tłumaczka:

Katarzyna Gach

Redaktorka tłumaczenia:

Anastasia Solovey