Siedmiu współczesnych pisarzy Zakarpacia

Sztuka
Zakarpacie
21 November 2016 16:22
1063

Życie pomiędzy granicami czterech państw, gwara, którą rozumieją daleko nie wszyscy mieszkańcy Zakarpacia, nie mówiąc już o mieszkańcach innych regionów, mnogość mniejszości i narodowości, góralska mądrość i bardzo autentyczne pojmowanie świata – te rzeczy w większym bądź mniejszym stopniu jednoczą pisarzy, o których mowa.

Koszulkoznawca Bandy Szoltec
— Słowa na piersi człowieka – chce tego czy nie – mówią o nim pewne informacje. Co je, czym oddycha. I nawet gdy na ubraniu nie ma ani litery ani linii – to też stanowisko, pewien kod kreskowy, pewien zapach z ust.

Brandy, a tak naprawdę Andrij to znana postać w Użhorodzie. Człowiek, którzy z napisów na koszulkach stworzył życiową filozofię. Jeden z jego pomysłów to uniwersalny T-shirt z przeźroczystą kieszenią umożliwiającą zmianę napisu na koszulce. Na wypadek, gdyby napis chciałoby się zmieniać częściej niż samą koszulkę. Brandy jest takim sobie wiecznie młodym i współczesnym filozofem. Historie tych napisów swoim stylem przypominają wpisy na Facebooku, a niektóre z nich są nimi dosłownie. Są mottem, kredo i życiową prawdą w kilku słowach. Brandy jest częstym gościem muzycznych festiwali, a jego ulubionym jest Sziget w Budapeszcie. Nawet napisał o tym książkę pod tytułem «Wyspa Sziget czyli majty Iggy Popa», która niedługo ma się ukazać dzięki współpracy z wydawnictwem «Luta Sprawa». Brandy jest bacznym obserwatorem świata. Jego strona na Facebooku jest zbiorem codziennych historii z życia Użhorodu i nie tylko. Pisze po rosyjsku, włada również ukraińskim, a także węgierskim.

Ma w swoim dorobku jedną wydaną książkę „T-Shirtоlogia. Ogólna teoria koszulki. Romans napółtrykotażowy” Książka ta jest wyjątkowym miksem zabawnych, ironicznych napisów na koszulkach i związanych z nimi historii. Jest ich 257. Nawet teraz, w wolnym czasie Brandy kontynuuje projektowanie T-shirtów, a jego napisy to aforyzmy, które pieczołowicie tworzy jak gdyby miały być szkicami do tatuaży.

Oczywiście, nie ma żadnego T-Shirt-objawienia. Nawet do zwykłej koszulki ze zwykłym AC&DC (właśnie tak – AC&DC, to nie błąd) noszący wkładają swój sens. Chłopak mówi całemu światu, że już nie jest maluchem. Rozwiedziony pan sugeruje, że jest cały taki młodzieżowy i jeszcze oho-ho. Były rocker próbuje przekonać przechodniów, że nie jest zwykłym pijakiem, lecz melomanem. Kobieciarz niby przyszedł na koncert, ale w głębi duszy liczy na poderwanie o-tej ewidentnie pijanej dziewuchy w koszulce Korn. A ktoś może po prostu nie znalazł w swojej szafie niczego innego…

 Górski intelektualista Petro Midianka

— ...Dalej będziesz iść prosto, będziesz się ślizgać, dopóki nie ukaże się biały szczyt, strasznie podobny do Fudżi, a to tylko znajoma połonina, u podnóża której nie kwitną róże, egzotyczne paprocie żyją tu od prawieków. Niemo zamierasz, jak sucha paproć, której nie dały rady zamieść śniegi.

O Petrze Midiance szerokie koło odbiorców usłyszało dopiero po 2012 roku, kiedy zdobył Nagrodę Szewczenki. Midianka – nauczyciel języka ukraińskiego i literatury w Zakarpackiej wsi Szyrokyj Łuh, tak naprawdę jest jednym z najlepszych poetów Zakarpacia i intelektualistów. Jego poezja jest pełna gór i natury, czasem również nostalgii, ale nigdy kobiet. Poeta pisze tylko o Zakarpaciu, bo pisanie o innych regionach „nie jest tak autentyczne”. Stosuje w swych wierszach sylabotonikę, pisze białe wiersze, również dialektem. Używa takich dialektyzmów, które mogą być niezrozumiałe nawet dla mieszkańców jego rodzinnej wsi, nie wspominając już o ludziach z innych regionów. Wpływ sąsiednich krajów, takich jak Słowacja, Węgry, Rumunia i Polska na leksykę obecną w twórczości Midianki jest łatwo zauważalny. Czytanie jego wierszy jest swego rodzaju medytacją, odczuwaniem innej strony Zakarpacia – naturalnej, subtelnej, nieuchwytnej. Twórczość Midianky odnosi się również do amerykańskiego artysty łemkowskiego pochodzenia, twórcy pop-artu Andy’ego Warhola, a właściwie Andrija Warholi – kolejnej tajemniczej osoby Karpat.

Serwus, Panie Warhol. Taras Czubaj (Płacz Jeremii)

 

Jego rodzice byli imigrantami z rusińskiej wsi Mykowa, z dzisiejszej Słowacji. W 1920 wyjechali do USA w poszukiwaniu pracy. W wierszu „Serwus, panie Warhol” Midianka zastanawia się nad tożsamością Warhola: Rusin czy Ukrainiec, a także nad pojednaniem tego co amerykańskie i rusińskie, rocku i jazzu, pop-artu i greckokatolickiej wiary. Ten wiersz można usłyszeć w wykonaniu zespołu „Płacz Jeremiji”. Zagłębiać się w światy Midianki można w jego tomikach „Drabina do nieba”, „40 sonetów”, „Wiersze z nieba”. Ich przeczytanie pozwala dostrzec w jaki sposób progresywny intelekt, filozoficzne odbieranie świata łączy się z miejscowym, zakarpackim jego odczuwaniem.

Zawzięty romantyk Andrij Lubka
— Trzeba to zrozumieć: jeśli dla Ukrainy eurointegracja jest korzystna, to dla nas, Zakarpatczan, to śmierć. Bez granic wszyscy przepadniemy. Niech nas uważają za drugi sort, byleby tylko były granice! Jak najwięcej granic! Bo tam, gdzie jest granica, tam zawsze jest przemyt. A przemyt to Biblia, Tora i Koran Zakarpatczan.

Możliwe, że tylko osoby leniwe lub kulturalni laicy nie wiedzą kim jest Andrij Lubka i jego powieść „Karbid”. PR-owa kampania powieści o przemytniczym tunelu do UE na Zakarpaciu przyniosła mu sławę. Lubka to poeta, prozaik, eseista, tłumacz. Mówiąc ogólnie, bardzo płodny zakarpacki pisarz. Młody i piękny, co nie przeszkadza mu co roku wydawać nową książkę. Zaczął od wierszy. Pierwsze ukazały się tomiki „Osiem miesięcy schizofrenii”, „TERRORYZM”, „Czterdzieści baksów plus napiwek”. Następnie kontynuował opowiadaniami w książkach = „Kiler” „Spać z kobietami” aż doszedł do powieści, przykładem jest wspomniany już „Karbid”. Potem znów powrócił do opowiadań. Przed rozpoczęciem lwowskiego Forum Wydawców ma wyjść zbiór historii o samotności „Pokój dla goryczy”. Lubka jest romantyczny, niekiedy zabawny.  Pisze o przeciętnych i wyjątkowych mieszkańach Zakarpacia. Przekłada utwory o Romach. Warto go czytać, aby zapoznać się z romantyczno-uczuciową stroną Zakarpacia i kontrabanckimi realiami miejscowego życia.

Zakarpacki filozof Myrosław Doczynec
— Przyjdzie czas i ty nie zechcesz, nie będziesz mógł być takim jak wcześniej. To może stać się nagle nie trzeba tego się bać. Wszystko na świecie ma swój koniec, człowiek również. Zmieniaj się. Zakładaj czystą koszulę. Ubieraj duszę w nowe spodnie. Aby to zrobić nie czekaj aż do nowego poranka czy poniedziałku. Stawaj się nowym człowiekiem od teraz.

Myrosław Doczynec to pisarz i dziennikarz z Chusta. Czytany i popularny autor. Napisał 19 książek. Stał się popularny w 2010 roku po publikacji książki „Mnogie lata. Błogosławione lata. Przekazania 104-letniego Andija Worony”. Książka trafiła do szóstki najpopularniejszych wydań z 60-tysięcznym nakładem. Za dwa lata, powieść o tym samym bohaterze „Wiecznik. Spowiedź na przełęczy duchu”  nominowano do Nagrody Szewczenki. Jest to powieść o karpackim Robinsonie, Monte Christo i Skoworodzie w jednej osobie. Doczynec twierdzi, że jest to realna osoba a on przeniósł jedynie na papier jego porady. Nagrodę Szewczenki otrzymał później za dwie inne powieści – „Studniarz. Diariusz najbogatszego człowieka Mukaczewskiego dominium” oraz „Góral. Wody Pańskich źródeł” w 2014 roku. Doczynec jest porównywany do brazylijskiego autora Paulo Coelho – za pouczającą filozofię i niemałą popularność jego książek. Sam Doczynec nie przyjmuje tego porównania. We wszystkich książkach, w formie porad Doczynec opowiada jak żyć. Mówi ustami Andrija Worony oraz innych mędrców. Porady dotyczą tego jaki pić alkohol, jaką nosić bieliznę, jak wybierać żonę, co jeść, jak „zaprzyjaźnić się” z pieniędzmi i t. d. Porady Andrija Worony według Doczynca:

Jeżeli weźmiemy fizjologię ludzkiego ciała, można wyróżnić trzy główne czynniki: picie dużej ilości czystej wody (wszystkie choroby są wywołane jej brakiem), zdrowie odżywianie bez nadmiaru tłuszczu, codzienna aktywność fizyczna aż do pierwszego potu. W planie duchowym – potrzeba robienia czegoś co cię przeżyje. To umiejętność zaakceptowania swojego losu, otwarcie się na niego i polubienie go.

Nazywa Mukaczewo małą Jerozolimą. Rozmawia raczej z miejscowymi, zwykłymi ludźmi. Podróże rozczarowują Doczynca, chociaż jego bohaterzy na odwrót, odwiedzają wiele krajów. On uważa, że „tam gdzie się urodziłeś, tam jesteś najbardziej potrzebny”. Posiada dwa domy – jeden do mieszkania, a drugi wybudował na podwórzu, aby w nim pisać. Ma jeszcze sad, w którym rośnie ponad 20 drzew. Warto przeczytać, aby zrozumieć uniwersalność filozofii Zakarpacia oraz otrzymać kilkadziesiąt porad na co dzień.

Figlarz Mychajło Czuhran
— Zjadłem „nóżkę Busza” – że niby udko. I teraz mnie dusi, płonie twarz. Mrówki po skórze, z krtani chrypka... Czy to, ludzie Bozi, nie ptasia grypa?!

Zjadłem „nóżkę Busza” – że niby udko. I teraz mnie dusi, płonie twarz. Mrówki po skórze, z krtani chrypka.. Czy to, ludzie Bozi, nie ptasia grypa «Spowiedź kawalera», «Potiacza grypa», «Potop-2001» jak jak przeróbki «List Tatiany do Oniegina». Jego żarty wykonują inni bo Mychajło Czuchran nie lubi występować przed publicznością. Jego żart można usłyszeć od kabareciarzy i wodzirejów: Wasyla Marowdiego ze Swalawszczyzny, Jurija Melnyka z Irszawszczyzny, Swiatosława Gała z Wynohradiwszczyzny, Mychajła Nehria z Chustczyzny.. Pisze o wszystkim co odbywa się wokół, z autochtonicznym zakarpackim humorem i niezmiennym dialektem. Ma wydany zbiór na płycie, nagrany razem z jeszcze jednym zakarpackim figlarzem Pawłem Czuczką. Rzadko drukuje ponieważ pierwsze doświadczenie nie należało do przyjemnych. Rękopis wydano po kilku latach w lwowskiej gazecie i w dodatku pod innym nazwiskiem.

Pisze o Zakarpaciu jakim jest i oczywiście o zakarpackich ludziach. Euro 2012, budowie dróg, dialektowości, ptasiej grypie i innych aktualnych wydarzeniach. Tłumaczy znane utwory na zakarpacki dialekt a jak trzeba to jeszcze wymyśla pozdrowienia. Warto go czytać aby poznać zakarpacki dialekt, miejscowy humor i spojrzenie Zakarpatczan na ukraińskie i światowe problemy.

Żartobliwy językoznawca Pawło Czuczka
— Lubię gnój, gdy pachnie, gdy jego urok czuć na całą wieś, gdy w nim kurka znajdzie ziarenka, gdy na nim śpiewa najedzony wróbel. Lubię gnój, kiedy jest on od krowy, gdy barany koło niego chodzą, gdy w nocy sowy nad nim latają, a w dzień muchy piją z niego gnojówkę…

Pawło Czuczka jest ukraińskim językoznawcą, komikiem, historykiem, doktorem nauk filologicznych. Właściciel jedynej w Ukrainie karczmy-muzeum „Deca u notaria”, autor międzynarodowego festiwalu humoru „Karpacki Słowobłud”, a w zeszłym roku – przewodniczący rady wsi i poseł. Wiersze pisze dialektem zakarpackim (rusińskim). Miłość do tego zaszczepił w nim dziadek. Wydał zbiór z listów jakie pisał do przyjaciół podczas nauki w Kijowie. Całe 10 tysięcy nakładu rozeszło się co dla ukraińskiego pisarza jest wielkim sukcesem. Autor zbiorów „Deca u notaria», «Wyczurki po baranyńsku” Wyczurky – to stwierdzenie, którego używa się we wsi Baranynci. Warto czytać przede wszystkim po to, żeby się pośmiać oraz poznać piękno, zadumę, humor, niezwyczajność i egzotyczność zakarpackiego dialektu. A jeśli ciężko będzie zrozumieć – a styl zakłada, że z pewnością będzie – Czuczka po to uporządkował tworząc „ukraińsko-ukraiński” słownik trudnych słów, których używają Ukraińcy zachodnich regionów Zakarpacia. Jego ojciec, też Pawło Czuczka, jest autorem monografii „ Nazwiska zakarpackich Ukraińców. Słownik historyczno-etymologiczny” w którym na 740 stronach tłumaczy pochodzenie 12 000 zakarpackich nazwisk. Warto go czytać, żeby w pełni zaspokoić swoją ciekawość zakarpacką egzotyką kulturalną.

Zaoceańska badaczka dusz Oksana Łucyszyna
— Słucham pieśń Ameryki, jej górskie grzbiety i przeciąg tunelowy, jej milczącą szosę, ostry południowy gotyk, jej much nad martwymi ciałami, jej czarny ocean i zielone klujące morze.

Oksana Łucyszyna jest poetką, prozaikiem, pochodzącą z Użhorodu, literaturoznawcą i badaczką twórczości Bruno Szulca i Woltera Benjamina. Lecz pisze już od dawna zza oceanu. Głównymi bohaterami jej utworów są emigranci, również z ci Ukrainy. W zbiorze wierszy „Słucham pieśni Ameryki” opowiedziała o amerykańskim rytmie życia, tamtych ludziach i oczywiście o miłości. Właśnie ten temat przewędrował do powieści „Życie miłosne” która ukazała się w zeszłym roku. Historia o miłości z intelektualnym podtekstem oraz kluczem wyglądającym jak talia tarota. Łucyszyna bada życie kobiety z dala od ojczyzny w innej płaszczyźnie kulturalnej, gdzie zasady stosunków są również inne i nie zawsze udaje je odczytać się. Oksana Zabużko powiedziała że ta powieść narodziła się z jej „Badań terenowych nad ukraińskim seksem”, gdzie również była mowa o Ukraince która przyjechała na wykłady do USA. Nie znajdą Państwo w utworach Łucyszyny zakarpackiego dialektu czy humoru. Tu chodzi o życie poza kontekstem i o znalezienie siebie samej między granicami.

Warto przeczytać, aby zrozumieć zakarpacką duszę za oceanem, jej integralność i niezmienność.

Nad materiałem pracowaliTekst:Ksenia Riznyk (Etazherka)Tłumaczenie:Ołena Bodnar, Monika UssIlustracje:Ievgenia Hajdamaka

21 November 2016 16:22