Dlaczego nie warto tolerować rosyjskiej kultury

Share this...
Facebook
Twitter

Bez względu na to, jak długo szereg krajów chce patrzeć na Rosję pragmatycznie i szukać możliwości dialogu, wciąż udowadnia ona swoją niezdolność do podejmowania cywilizowanych decyzji. Ponadto kraj-agresor wykorzystuje to, jak Zachód może romantyzować jego kulturę i styl życia, budując wizerunek „drugiej Rosji”, która rzekomo zasługuje na szacunek, uznanie i pomoc nawet pomimo agresji. Nie kryjąc się za bardzo, FR używa kultury i sztuki jako broni w wojnie hybrydowej oraz jako narzędzi do realizacji swoich interesów. W tym kontekście jej działacze i dzieła przestają być tylko działaczami i dziełami i powinny być rozpatrywane przez inne państwa w kategoriach ich bezpieczeństwa narodowego.

Jednak nawet w środku wojny pełnoskalowej i ujawniania dowodów licznych zbrodni wojennych przeciwko Ukraińcom, przedstawiciele państwa-okupanta mogą stać się zaproszonymi znamienitymi gośćmi na międzynarodowych imprezach, odbierać nagrody dla obrońców praw człowieka na równi z Ukraińcami i oczywiście być głosicielami obrony innych „zwykłych Rosjan” przed „okropnymi sankcjami”. W tym artykule przyglądamy się kilku uderzającym przykładom takich zaproszeń i wyjaśniamy, dlaczego nie warto tolerować kultury kraju-agresora.

W przypadku FR „kultura unieważniania” (cancel culture), czyli odmowa wspierania osoby, firmy, marki itp. ze względu na nieakceptowalne zachowanie – służy jako narzędzie walki z imperializmem i agresją zbrojną. Sama Rosja tego nie ukrywa uznając, że język oraz kultura rosyjska są nieodłącznymi składnikami „russkiego miru” i sprawdzonymi narzędziami jego wprowadzania. 5 września Putin podpisał dekret zatwierdzający „Koncepcję polityki humanitarnej FR za granicą”. Zgodnie z tą koncepcją, język rosyjski zawsze był ważnym symbolem FR, a rosyjskie „doświadczenie historyczne”, „bogate dziedzictwo kulturowe” i „potencjał duchowy” uczyniły z FR ważnego gracza na arenie międzynarodowej. Dokument jest całkowicie anegdotyczny: FR przedstawiana jest jako wyjątkowe państwo, które nie wtrąca się w sprawy innych krajów; wspiera rodaków, którzy mieszkają za granicą. Stopniowo FR będzie wywierała swój „uzdrawiający” wpływ na kraje Wschodu, pośrednio opus wymienia Gruzję i Mołdawię. O Ukrainie w dokumencie nie wspomniano. Ukraińcy i bez tego dekretu dobrze wiedzą, co niesie ze sobą „russkij mir”.

Podczas pełnoskalowej wojny z FR, Ukrainie oraz cywilizowanemu światu udało się zablokować wiele ważnych kierunków kulturowych wpływu państwa-okupanta. Tak oto Ukraiński Instytut Książki jeszcze na początku marca napisał list otwarty z wezwaniem do zaprzestania dystrybucji książek rosyjskich autorów, odwołania udziału stanowisk FR we wszystkich międzynarodowych wystawach książki oraz na festiwalach literackich, zaprzestania udzielania dotacji na tłumaczenie utworów współczesnych rosyjskich autorów – na Frankfurckie Targi Książki czy na Bolońskie Targi Książki nie zaproszono rosyjskich przedstawicieli. We wrześniu podano, że Forum Wydawców we Lwowie podjęło decyzję o zmianie formatu wydarzenia oraz w umowach Wielkiej wojny przeprowadził transmisję online na cały świat (wydarzenie odbyło się na początku października). Podstawowym zadaniem Forum 2022 było podniesienie kwestii karania rosyjskich propagandystów na równi ze zbrodniarzami wojennymi oraz sprzyjanie organizacji międzynarodowego trybunału dla zleceniodawców i wykonawców największej wojny w Europie od czasów II wojny światowej.

W maju Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła ustawę zakazującą importu oraz dystrybucji książek z FR i RB. Państwu-agresorowi zablokowano dopływ powietrza także w branży muzycznej, zabraniając krajowi udziału w Eurowizji 2022. Ponadto szereg państw europejskich wykluczył z repertuarów filharmonii programy koncertów z utworami kompozytorów Czajkowskiego oraz Strawińskiego. Istotne zmiany zaszły także w dziedzinie kinematografii. Z tegorocznej ceremonii European Film Awards wykluczono wszystkie filmy produkcji rosyjskiej. Zauważalne zmiany zaszły również w sztukach wizualnych. W tym roku na Biennale w Wenecji nie zaprezentowano żadnej rosyjskiej pracy. Ermitaż w Amsterdamie (filia „Ermitażu” w Sankt Petersburgu) wyodrębnił się jako odrębna instytucja kulturowa i obecnie eksponuje wyłącznie prace malarzy holenderskich. Liczne wystawy, festiwale, organizacje, wydawnictwa oraz inicjatywy kulturowe kontynuują totalny bojkot FR, gdy to właśnie front kulturowy wykorzystują Rosjanie do promowania propagandowych narracji.

O ile jednak Ukraińcy, jako bezpośrednie ofiary rosyjskiej agresji, przeważnie rozumieją radykalny sprzeciw wobec rosyjskiej przestrzeni kulturowej i społeczno-politycznej, o tyle dla niektórych krajów kwestia związku kultury z polityką wciąż pozostaje ambiwalentna. Co więcej, nawet niektóre ukraińskie platformy medialne wciąż szukają „dobrych Rosjan”, by obalić tezę o imperialistycznej świadomości Rosjan.

Dziś Ukraińcy walczą na kilku frontach jednocześnie – wojskowym, politycznym, ekonomicznym i oczywiście kulturowym. Rosjanie oznaczają jako „swoje” całą przestrzeń, w której czytają tołstojewskich w oryginale i mówią po rosyjsku, natomiast w swoim kraju ograniczają prawa wspólnot narodowych (doskonały przykład – na wojnie z Ukrainą ginie najwięcej okupantów z Buriacji, Tuwy, Osetii Północnej oraz innych oddalonych od Moskwy terytoriów), dążą do monoetnizacji narodu i hamują rozwój kultur krajów skolonizowanych. Dziś Ukraińcy usiłują ostatecznie pozbyć się tego wpływu i udowodnić swoim gorzkim doświadczeniem, że obecność rosyjskiego dyskursu zagraża bezpieczeństwu narodowemu.

Festiwal w Cannes oraz rosyjscy „dysydenci”

Tegoroczny Festiwal Filmowy w Cannes, który odbył się w połowie maja, a więc w trzecim miesiącu rosyjskiej inwazji, nie ominęły skandale wokół udziału w nim rosyjskich reżyserów. Z jednej strony, na festiwalu głos zabrał prezydent Ukrainy (online), tematyka ukraińska stała się przewodnią w przemówieniach filmowców, a reżyser filmu „Z” Michel Hazanavicius, aby uniknąć skojarzeń z symbolami rosyjskiej agresji, zmienił nazwę swojego filmu na „Cięcie” (w oryginale – „Cut”).

Film „Z”
Francuski remake japońskiej komedii o zombie „Jednym cięciem” (2017).

Z drugiej strony, jeszcze przed rozpoczęciem wydarzenia kulturalnego, w kręgach filmowych dyskutowano o kontrowersyjnej postawie organizatorów festiwalu dotyczącej udziału w nim rosyjskiego reżysera Kiriła Sieriebriennikowa z jego filmem „Żona Czajkowskiego”. Zdaniem organizatorów Festiwalu Filmowego w Cannes, Sieriebriennikow należy do rosyjskich artystów-dysydentów walczących z reżimem Putina (głównie dlatego, że reżyser został oskarżony o defraudację państwowych dotacji i otrzymał wyrok w zawieszeniu). Festiwal w Cannes uznaje za winnych wojny tylko tych Rosjan, którzy bezpośrednio bombardują Ukrainę (przypominamy, że we wrześniu 2022 r. wojnę FR w Ukrainie popierało takie samo 70%, jak na początku pełnoskalowej inwazji). I choć w Cannes nie było oficjalnej delegacji rosyjskiej, to udział Sieriebriennikowa jeszcze na etapie przygotowania festiwalu filmowego zdyskredytował jego organizatorów w oczach świadomej społeczności światowej.

Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter

Reżyser jest w bliskich kontaktach z rosyjskim miliarderem, pisarzem i jednym z głównych popleczników Putina Władisławem Surkowym. To właśnie Surkow stworzył partię „Jedna Rosja” oraz koncepcję „ruskiego miru”, a także nawiązał bliskie kontakty nie tylko z prezydentem FR, ale także z proputinowskim przywódcą Czeczenii – Ramzanem Kadyrowem. Podczas ukraińskiej Rewolucji Godności Surkow potajemnie jeździł na spotkania z prezydentem-uciekinierem Wiktorem Janukowyczem, od 2013 roku był odpowiedzialny za promocję rosyjskich interesów w Ukrainie, a wiosną 2022 roku został aresztowany prawdopodobnie z powodu porażki putinowskiej „operacji specjalnej”. Pozycja Surkowa nie zawadziła „dysydentowi” Sieriebriennikowi w wystawieniu w 2011 roku sztuki na podstawie jednego z jego utworów w moskiewskim teatrze Olega Tabakowa. Swoją drogą, fasadę tego teatru „zdobi” obecnie litera Z.

Właśnie do tych faktów odwołała się przedstawicielka ukraińskiej ambasady we Francji, Wiktoria Hułenko, która wzięła udział w dyskusji nt. cancellowania rosyjskiej kultury – „Kinematografia jako instrument rosyjskiej propagandy i wojny” na targach filmowych w Cannes, gdzie mówiono o dehumanizacji i zniekształceniu obrazu Ukraińców w filmach rosyjskiej produkcji. Wiktoria Hułenko rozszerzyła zakres dyskusji, podkreślając konieczność całkowitego bojkotu FR we wszystkich ważnych wydarzeniach publicznych.

Natomiast Sieriebriennikow na konferencji prasowej festiwalu wezwał świat do rezygnacji z bojkotu rosyjskiej kultury, nazywając go „nieznośnym”. Ponadto „dysydent” wystąpił za zniesieniem sankcji z rosyjskiego oligarchy Abramowicza oraz podkreślił niezbędność niesienia pomocy rosyjskim rodzinom, które również ucierpiały (!) w wyniku wojny.

Dlaczego Festiwal Filmowy w Cannes, jak i wszystkie inne kulturalne wydarzenia, jest tak ważny podczas wojny? To właśnie imprezy masowe tej skali kształtują opinię publiczną i nadają ważne komunikaty społeczne. Kino, jak inne dziedziny sztuki, przyjmuje rolę wygodnego narzędzia propagandy. FR, naśladując doświadczenie ZSRR, wykorzystuje kino, do propagowania wielkoimperialnej retoryki. Aby to zrozumieć wystarczy obejrzeć kilka filmów rosyjskiej produkcji (choć nie radzimy marnować na to czasu), w których występują ukraińscy bohaterowie.

Kultowy dla Rosjan „Brat-2” Aleksieja Bałabanowa, w którym bohater gangsterskich lat 90. Daniła Bagrow trafia do USA, obfituje w antyukraińskie przekazy. Ukrainofobia zaczyna się od pogardliwego zwrotu „chachły”, a kończy się repliką „Wy, gady, jeszcze odpowiecie za Sewastopol” (sugeruje przynależność Krymu do FR). Ale w „historycznych” filmach obraz Ukraińców jest nie tylko prowincjonalizowany, ale jeszcze napiętnowany zdradą. Na przykład, w filmie „Likwidacja” o walce władz radzieckich z bandyckimi ugrupowaniami w Odesie, Ukraińcy są ukazani jako poplecznicy nazistów, a w filmie „Mecz”, gdzie przeciwko sobie grają kijowscy piłkarze oraz artylerzyści Luftwaffe, wszyscy pozytywni bohaterowie mówią po rosyjsku, natomiast ukraińskojęzyczni bohaterzy są zdrajcami. Wybór głównych bohaterów potwierdza propagandową misję rosyjskiego kina. W „Likwidacji” gra aktor Porieczenkow – zagorzały ukrainofob, który jeździł na okupowane terytoria wschodniej Ukrainy, gdzie strzelał do żołnierzy ukraińskich i filmował to. A Biezrukow, który grał w „Meczu”, publicznie poparł wojnę FR przeciw Ukrainie i nawet wystawił sztukę dla dzieci z okupowanych ukraińskich terytoriów. A to tylko kilka z wielu przykładów tego, jak Rosja wykorzystuje swoją branżę filmową do demonizowania innych narodów.

Oprócz manifestacji pozycji politycznej, Cannes jest także przestrzenią, w której odbywają się premiery długo wyczekiwanych filmów, a co za tym idzie, dzieła „największych graczy” są kupowane przez dystrybutorów za duże pieniądze. Co roku reżyserzy pokazują swoje filmy na targach filmowych w Cannes, aby zapewnić sobie finansowanie lub sprzedać już gotowe projekty. Ukraińscy filmowcy wzywają do zaprzestania dystrybucji jakiejkolwiek rosyjskiej produkcji filmowej, gdyż dochód rosyjskich reżyserów, dystrybutorów oraz kin oznaczają w rzeczywistości finansowanie rosyjskiej armii, która dokonuje zbrodni przeciwko ukraińskim cywilom.

31 sierpnia rozpoczął się kolejny światowej sławy festiwal filmowy, na który Rosjanie nie zostali zaproszeni – Festiwal Filmowy w Wenecji. Wołodymyr Zełeński wygłosił na festiwalu przemówienie, w którym nazwał Rosjan mordercami i terrorystami oraz wezwał świat, by nie zapominał o wojnie i nie godził się na nią. Rosyjski reżyser Andriej Konczałowski razem z żoną Julią Wysocką, choć przybyli do Wenecji, lecz tylko pożegnali się z festiwalem po wieloletniej współpracy.

Międzynarodowe nagrody dla rosyjskich propagandystów

Inny przypadek, który miał na celu pokazanie całemu światu, że istnieją odważni i opozycyjni wobec reżimu Rosjanie, związany jest z Mariną Owsiannikową, obecnie już byłą pracowniczką Pierwszego Kanału FR. Na początku marca Owsiannikowa podczas emitowanego na żywo programu „Wriemia” stanęła za prezenterką telewizyjną z plakatem, na którym widniał napis (po rosyjsku) „No war! Zatrzymajcie wojnę. Nie wierzcie propagandzie. Tu was okłamują“. Fragment transmisji od razu rozprzestrzenił się po sieci. Przed tą rzekomo antypropagandową akcją Owsiannikowa nagrała wiadomość wideo, w której wezwała Rosjan i Ukraińców do pojednania, podkreślając, że jej ojciec jest Ukraińcem, a matka Rosjanką. Winowajcą „bratobójczej wojny”, zdaniem dziennikarki, jest wyłącznie Putin, który w oczach świata przedstawia FR jako państwo-agresora.

Retoryka o „bratnich narodach”, które nigdy nie były sobie wrogie, jest na wskroś propagandowa i zaprzecza kontekstowi historycznemu: fałszywe braterstwo jest próbą usprawiedliwienia przez Rosję wieloletniej eksploatacji terytoriów, które znalazły się pod jej kolonialnym wpływem. Zawłaszczanie dorobku kulturowego, ciągłości historycznej, znanych artystów i nawet wynalazków innych narodów, w tym ukraińskiego, Rosjanie argumentują rzekomo wspólnym pochodzeniem i jedną przestrzenią kulturową.

Pokojowa akcja Owsiannikowej miała na celu „wybielenie” reputacji Rosjan w oczach społeczności światowej. O sztuczności i celowości antyreżimowego performansu świadczą dalsze działania rosyjskiej propagandystki. Niedługo po tym Owsiannikowa w jednym ze swoich postów wezwała do zdjęcia sankcji z FR, ponownie odwołując się do niewinności „zwykłych Rosjan”.

Centrum Komunikacji Strategicznej i Bezpieczeństwa Informacyjnego Ukrainy podkreśliło, że propagandowe tezy Owsiannikowej są aktywnie wykorzystywane do informacyjno-psychologicznych operacji FR w celu „złagodzenia sytuacji” w kwestii sankcji. Oprócz mitu o „bratnich narodach”, propagandzistka szerzy narrację o istnieniu opozycji w FR. Należy przypomnieć, że opinia opozycyjna w ustach rosyjskich „dysydentów” kończy się w momencie, gdy chodzi o Ukrainę. Najbardziej znany rosyjski „bojownik o sprawiedliwość” Aleksiej Nawalny, który stał się symbolem walki z reżimem Putina, potwierdził tę tezę, nazywając okupowany Krym „kanapką, której nie można przekazywać z rąk do rąk”.

Akcja Owsiannikowej wywołała zaplanowane społeczne poruszenie i już niebawem była współpracowniczka propagandowego Pierszego Kanału FR została nominowana do „Nagrody Wolności Mediów” od Weimer Media Group razem z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełeńskim oraz liderką białoruskiej opozycji Swiatłaną Cichanouską. Przyznanie nagrody, która świadczy o przywiązaniu do idei wolności i demokracji, wydało się organizatorom dobrym pomysłem, który pokaże gotowość państw do dialogu politycznego w celu zakończenia wojny. Ukraińską opinię publiczną oburzyła decyzja o przyznaniu niemieckiej nagrody medialnej osobie, która od dawna pełni rolę trybika w potężnej propagandowej maszynie FR. Ostatecznie organizatorzy uchylili swoją poprzednią decyzję – nagrodę otrzymali Wołodymyr Zełeński i Swiatłana Cichanouska.

Owsiannikowa otrzymała jednak nagrodę im. Vaclava Havla za kreatywny sprzeciw na Oslo Freedom Forum 2022, co po raz kolejny potwierdza efektywność mechanizmów rosyjskiej propagandy.

Owsiannikowa planowała nawet przyjechać do Ukrainy oraz przeprowadzić konferencję prasową w agencji informacyjnej „Interfax-Ukraina”, ale z powodu oburzenia Ukraińców wydarzenie zostało odwołane. 1 czerwca rosyjską dziennikarkę telewizyjną wniesiono do ukraińskiej bazy „Myrotworeć”, uzupełniając listę osób, dopuszczających się „świadomego działania przeciwko bezpieczeństwu narodowemu Ukrainy, pokojowi, bezpieczeństwu ludzkości oraz prawu i porządkowi międzynarodowemu”.

Pomimo oczywistych dowodów propagandy w „pacyfistycznych” narracjach medialnych Rosjan, mechanizm „mydlenia oczu” nadal funkcjonuje dla usprawiedliwiania wojennych zbrodni FR. Akcja Owsiannikowej, podobnie jak wszystkie inne publiczne wystąpienia tzw. działaczy opozycyjnych, odwraca uwagę od ważnych kwestii, takich jak śmierć dziesiątek tysięcy Ukraińców, na wybielanie reputacji FR w oczach świata. Rosja wzmacnia więc środki nacisku wojny hybrydowej, aktywnie wykorzystując w tym celu dezinformację i manipulację.

PR podczas wojny

Rosyjski „dysydent” Maksim Katz skutecznie opanował narzędzia wykorzystania przestrzeni medialnej innych państw dla szerzenia przekazów o „innej Rosji”. Katz to rosyjski działacz polityczny i społeczny, właściciel kanału na YouTube o tematyce historycznej i społeczno-politycznej z ponad 1,4 mln subskrybentów.

Katz już kilka lat z rzędu rozwija w swoich mediach społecznościowych tezę o „wspólnym języku”, który „jednoczy” „bratnie narody”. W 2020 roku, podczas protestów w RB, Białorusinom, jak i Ukraińcom, nie spodobała się teza Katza o wspólnej przestrzeni językowej. Białoruski bloger Misza Cygankow, bardziej znany na Twitterze jako Gypsynkov, ostro skomentował tweet Katza, w którym ten podkreśla dominację języka rosyjskiego w sąsiednich krajach jako historycznie uzasadniony fakt:

Protesty w RB
Fala demonstracji w RB przeciwko reżimowi Łukaszenki w latach 2020-2021.

– Wybuch wulkanu, tsunami, asteroida z kosmosu – to jest historyczne. Polityka jednego narodu i państwa skierowana na zniszczenie innych nie jest historyczna, to są nazwiska, czyny oraz winy, których wielu ludzi nie chce wybaczyć i zapomnieć, zwłaszcza teraz.

Katz umiejętnie wykorzystuje geopolityczną sytuację do zwiększenia swojej oglądalności: kiedy Łukaszenka represjonował protestujących w RB, bloger przerzucił się na sprawy rosyjskie, a wraz z rozpoczęciem pełnoskalowej wojny FR przeciwko Ukrainie, w licznych filmikach Katz analizuje przyczyny inwazji, jej porządek dzienny i skutki, daje Rosjanom rady, jak uniknąć udziału w wojnie.

Jednak wraz z pozornie opozycyjnymi wobec rosyjskiego autorytarnego reżimu filmikami z głośnymi nagłówkami w stylu „Ukraina – to nie Rosja”, „Kiedy skończy się putinizm”, „Zełeński. Prezydent przyszłości” roi się od usprawiedliwiających filmików, które przyznają winę tylko jednej osobie – Putinowi.

Na przykład, w odcinku „Putin niszczy Rosję. Nie bądźcie tego częścią” Katz utożsamia życie w Rosji i Ukrainie, mówiąc, że nawet niektóre rosyjskie filmy kręcone były w Ukrainie, ponieważ mamy „dokładnie takie same budynki, centra handlowe, dokładnie tak samo ubranych ludzi”. Ale jeśli porównywanie codzienności mieszkańców krajów postsowieckich jest klasycznym argumentem Rosjan o naszym podobieństwie do nich, to w dalszych rozmyślaniach Katz nie jest już tak opozycyjny. Tak jakby Putin (nie rosyjska armia, on sam) niszczył te miasta, które są najbardziej przybliżone do rosyjskiego świata – Charków i Mariupol. Co więcej, Katz podkreśla podobieństwo kultur, które „praktycznie” nie różnią się od siebie. Lecz apogeum cynizmu w tym filmiku stała się replika Katza o tym, że zniszczenie Mariupola dla każdego Rosjanina, który urodził się i wyrósł w przemysłowym mieście, faktycznie jest zniszczeniem własnego domu. Rosyjski działacz społeczny, który w oczach wielu ludzi jest przedstawicielem opozycji, bez większego zawoalowania rozmywa granice FR i Ukrainy, nazywając ukraińskie miasta, które stały się ofiarami wieloletniej rusyfikacji „takim samym domem dla Rosjan”.

Manipulacyjne przekazy o „wspólności kultury i historii”, „jednym języku” oraz „jednoosobowej winie Putina” przewijają się przez wszystkie filmy Katza. Jednak, niestety, rosyjski propagandysta nie ogranicza się do przestrzeni YouTube’a, ale przenika również do ukraińskich mediów. W rozmowie z ukraińskim kanałem telewizyjnym ICTV Katz opowiadał o niewinności Rosjan oraz ich niezdolności do walki z autorytarnym rządem. Jego zdaniem, za zbrodnie przeciwko Ukraińcom powinni być karani tylko ci Rosjanie, którzy bezpośrednio biorą do ręki broń lub wydają rozkazy wojskowe, natomiast cała reszta to ofiary reżimu, na które rzekomo bezpodstawnie naciskają Ukraińcy.

Czasami ta narracja, skierowana na kultywowanie „dobrych Rosjan”, wymyka się spod kontroli samego Katza, przekształcając się w oskarżanie Ukraińców, którzy, jak się okazuje, demotywują świadomą część rosyjskiego społeczeństwa, która jest przeciwna wojnie oraz jest zdolna do przeciwstawienia się. Innymi słowy, zdaniem Katza, to właśnie ukraińskie społeczeństwo ma wziąć na siebie misję zachęcenia Rosjan do demonstracji i protestów. Katz, jak typowy rosyjski propagandysta, wzywa ofiarę do podjęcia dialogu z katem i kolonizatorem. Uznaje on haniebność i krwawość tej wojny, jednak obwinia Ukrainę w zbrodniach wojennych, – komentuje wystąpienia „opozycjonisty” ukraiński aktywista społeczny Serhij Sternenko.

Duże poruszenie wywołała wiadomość od „24 kanału” o zaplanowanym streamie z Katzem, który miał odbyć się 26 maja. Zapowiedź wywołała burzę negatywnych reakcji od ukraińskich widzów, więc transmisja została odwołana. Wkrótce kanał powiadomił, że rozmowa z rosyjskim działaczem miała obalać mit o istnieniu „dobrych Rosjan” oraz pokazać szowinistyczne poglądy tzw. rosyjskich liberałów. Prezenter 24 kanału Ołeksij Peczij, który miał prowadzić rozmowę z Katzem, podkreślił:

— Podczas tej zaplanowanej rozmowy moim celem było sprowadzenie Maksima Katza na te szowinistyczne tezy, które dość skutecznie ukrywa pod maską intelektualisty. Przypomnieć mu, że jego model „dobrego rosyjskiego świata” jest wynikiem mordu ukraińskiej elity, który znane jest jako „Rozstrzelane odrodzenie”.

Po tym jak znany ukraiński krytyk filmowy Witalij Hordijenko nagrał filmik, w którym obala proukraińskie poglądy Katza oraz podaje przykłady politycznych manipulacji polityka w jego filmach na YouTube, Katz zaprosił Hordijenkę na debatę, ale Witalij Hordijenko opublikował kolejny filmik, w którym podkreślił: Ukraińcy nie będą prowadzili żadnych debat z Rosjanami, dopóki ci nie wycofają swoich wojsk z terytorium Ukrainy.

Czy właściwe jest godzenie byłego państwa-metropolii z krajem, który przez długi czas przebywał pod jego kolonizatorskim uciskiem? Pozorne pojednanie ofiary z katem bagatelizuje skalę rosyjsko-ukraińskiej wojny, która jest ludobójstwem Ukraińców. Rosyjska kultura w rękach autorytarnego reżimu jest instrumentem propagandy i manipulacji informacyjnej. Imperialistyczny model myślenia, mocno zakorzeniony w świadomości Rosjan, którzy wychowali się na rosyjskich podręcznikach, książkach i filmach występuje nawet w retoryce tych rosyjskich działaczy, którzy biorą na siebie odpowiedzialność nazywania się opozycjonistami. Historyczne mity o „wspólnej kulturze”, „jednym języku”, „braterstwie narodów” już dawno przekształciły się w klisze, które umożliwiają „dobrym Rosjanom” wybielanie swojej reputacji. Obecnie rosyjskie osoby medialne przyjęły tezę o indywidualnej winie Putina przed narodem Ukrainy, zrzucając w ten sposób z siebie odpowiedzialność. Zapraszając Rosjan na międzynarodowe wydarzenia kulturalne, nominując ich do nagród, potwierdzających walkę o wolność i demokrację oraz nadal tolerując ich w przestrzeni kulturalnej, świat odwraca uwagę od rzeczywistych zbrodni przeciwko ludzkości na usprawiedliwianie przedstawicieli kraju, który je popełnia.

Teraz dla Ukraińców najważniejsze jest skupienie się na wspieraniu własnego kraju, który codziennie cierpi z powodu ataków wroga. W warunkach wojny ważne jest przeciwstawianie się okupantom na wszystkich poziomach, także kulturalnym. Dziś Ukraińcy mają szansę na ugruntowanie własnej tożsamości oraz oczyszczenie swojej przestrzeni kulturowej od imperialistycznych zapędów FR. Walcząc na wojskowym, dyplomatycznym, ekonomicznym oraz psychologicznym poziomach, warto pamiętać, że bojkot kultury rosyjskiej jest kolejnym ważnym krokiem na drodze do ukraińskiego zwycięstwa.

Nad materiałem pracowali

Autor projektu:

Bohdan Łohwynenko

Autorka:

Waleria Stepanenko

Redaktorka naczelna:

Natalia Ponediłok

Redaktorka:

Anastasija Sierikowa

Redaktor zdjęć:

Jurij Stefaniak

Autor okładki:

@unicornandwine

Menadżerka treści:

Olha Szełenko

Tłumaczka:

Anastazja Ohrimczuk

Redaktorka tłumaczenia:

Małanka Junko