Emmaus Oselia: dom dla wszystkich

18 maja 2020
Share this...
Facebook
Twitter

Wspólnota „Emmaus-Oselia” jest jedną z pierwszych organizacji w Ukrainie, która zaczęła pracować z bezdomnymi. Wolontariusze pomagają potrzebującym od 2001 roku. Dziś mają do dyspozycji hostel socjalny, warsztat naprawy mebli, „pracownię dobrych działań” oraz sklep charytatywny, w którym sprzedają rzeczy używane. Ta wspólnota nie tylko daje schronienie bezdomnym — staje się jednocześnie nowym domem tymczasowym i rodziną, która pomaga przywrócić więzi i umiejętności społeczne.

Założycielkę wspólnoty, Ołesię Sanocką, zainspirował ruch społeczny i organizacja “Emmaus”, która wsparła otwarcie lwowskiego ośrodka i pomogła w zakupie pierwszego budynku. 12 czerwca 2003 roku w budynku Wspólnoty osiedlił się pierwszy mieszkaniec, a w 2010 „Oselia” oficjalnie dołączyła do ruchu „Emmaus”. Córka założycielki Chrystyna Kornienko i siostra Natalia Sanocka kontynuują dzieło Ołesi, która otrzymała nagrodę “Duma Lwowa” — niestety pośmiertnie.

Oselia. Ołesia

Malarka z zawodu, Ołesia Sanocka wraz z Romanem Proczkom postanowili zrealizować projekt skupiający się na pomocy potrzebującym. Córka Ołesi Chrystyna opowiada, o tym jak jej mamie w końcu udało się kupić dom w mieście Wynnyky:

— Wiem, że moja mama przez całe życie wierzyła w to, że każdy człowiek ma drugą szansę, a może nawet trzecią i czwartą. Często zdarzało się tak, że wracali do niej ludzie, którzy z tego czy innego powodu opuścili Wspólnotę. Ale chcieli wrócić i jeszcze raz przejść przez proces resocjalizacji, aby ponownie otrzymać tę szansę. Nie było takiej osoby, której mama by odmówiła.

Pierwszym wydarzeniem, zorganizowanym dla ubogich i bezdomnych, był obiad wigilijny. Wolontariusze chcieli dowiedzieć się ile osób we Lwowie potrzebuje pomocy i z jakimi problemami mają do czynienia.

Przyszło trzy razy więcej ludzi, niż się spodziewano. Tych, którym była potrzebna pomoc okazało się o wiele więcej, a ich problemy nie były dokładnie takie, jak wyobrażali sobie wolontariusze. Oprócz podstawowych potrzeb w postaci jedzenia, umycia się, czy zmiany odzieży, ci ludzie pragnęli pozbyć się samotności. Tradycja świątecznych obiadów została zachowana we Wspólnocie do dziś, ponieważ jest to okazja do zawarcia nowych przyjaźni.

— Przychodziliśmy razem, pomagaliśmy w organizacji. Dlatego na Święta organizujemy ogromny stół dla ponad 500 osób i wszyscy w potrzebie spotykają się razem. Śpiewamy i świętujemy razem.

Potrzebującym najczęściej pomagają organizacje religijne. Ośrodki wolontariackie przy cerkwiach codziennie karmią biednych, a podczas świąt również spotykają się pod jednym dachem. Wspólnota wzajemnej pomocy „Emmaus-Oselia” nie pomaga ludziom ze względów religijnych.

W ośrodku im. G. Kofoeda — dziennym ośrodku opieki dla bezdomnych można wziąć prysznic, zrobić pranie, ostrzyc się, wziąć czyste ubrania i zjeść. Centrum nie oferuje noclegu. W Ukrainie prawie nie ma takich inicjatyw, w większości przypadków nie ma mowy o prysznicu czy wypraniu ubrań. Najczęściej rozdają potrzebującym żywność, odzież i leki. Wolontariusze “Emmaus-Oseli” raz w tygodniu rozdają jedzenie we Lwowie w pobliżu Wieży Prochowej, mówi Chrystyna:

— Nam też pomagają, a my pomagamy innym — to jest uczciwe. Solidarność widzę wtedy, na przykład, gdy rozdaję żywność bezdomnym w pobliżu Wieży Prochowej i jem razem z nimi. Nie dlatego, że jestem głodna, ale żeby być razem z nimi. Dla mnie ważne jest to, co oni czują, a nie ja. Kiedy przychodzą i dziękują mi za jedzenie, dziękuję im za to, że są. Widzicie, to są relacje międzyludzkie. „Oselia” to relacje.

Międzynarodowy ruch „Emmaus” wspiera ośrodek „Oselia”, ponieważ wyznają podobne wartości i idee. Ale w Ukrainie nie rozwijają się na dużą skalę, takie inicjatywy działają przeważnie lokalnie.

Wielu artystów opowiadało o Oseli. Wśród nich jest Robin Alysha Clemens z Holandii, która niedawno zorganizowała wystawę zdjęć „Oselyata” we współpracy z ukraińsko-holenderską pisarką Lisą Weeda. Wystawa ukazuje mieszkańców Oseli w innym świetle: nie unika się ich, są podziwiani. Oto zdjęcia:

Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter
Share this...
Facebook
Twitter

Sklep

Jednym z obszarów przedsiębiorczości społecznej „Oseli” jest sklep charytatywny. Można tu wpłacić darowiznę i otrzymać to, czego się potrzebuje. We Lwowie stoją kontenery do zbierania odzieży i artykułów użytku codziennego. Większość jest przekazywana bezdomnym, a reszta trafia do sklepu na sprzedaż. Cała Wspólnota utrzymuje się z dochodów sklepu.

W sklepie wraz z pracownikami społecznymi i wolontariuszami pracują również mieszkańcy „Oseli”. W taki sposób mają możliwość socjalizacji i przywrócenia umiejętności komunikacyjnych, które zwykle tracą przez życie na ulicy. Otrzymują możliwość pracowania i zarabiania.

— Mamy tutaj wszystko. Wszystko, co ludzie oddają, my sprzedajemy tutaj, w sklepie. Tu mamy oddział męski. Jest tu także dział z butami, mamy też meble. Są także zabawki, torebki. Mamy piękny dział dziecięcy: są tu rzeczy zarówno dla chłopców, jak i dziewczynek. Mamy też pościel.

Meble w sklepie są używane, tak samo, jak wszystkie inne rzeczy, które trafiają na sprzedaż. Mieszkańcy „Oseli” samodzielnie naprawiają i odnawiają stare kanapy i krzesła i otrzymują za to wynagrodzenie. To tam pracował Saszko Horondi — założyciel marki plecaków „Horondi”, póki nie założył własnej firmy.

Przeczytaj nasz artykuł na temat Saszka Horondi „Plecaki jako terapia”. Zobacz także historię na Youtube:

Wolontariusze wspólnoty pomagają również biednym i wielodzietnym rodzinom, samotnym matkom, weteranom ATO (Antyterrorystyczna operacja na Wschodzie Ukrainy — tłum.) i ich rodzinom. W każdy piątek wydają im odzież sezonową i inne niezbędne do życia rzeczy. W 2018 roku po pomoc zwróciło się około 80 rodzin.

We Wspólnocie „Emmaus-Oselia” przy schronisku działa również “pracownia dobrych działań”, gdzie odbywają się różnorodne wydarzenia kulturalne. Na przykład, poetka Hałyna Wdowyczenko prowadzi tu wieczór literacki. Wolontariusze zazwyczaj prowadzą różne warsztaty, a także organizują pokazy filmowe i wieczory tematyczne.

Głównie zajmujemy się projektem, ale dajemy również przestrzeń dla pozytywnych emocji. Wiele osób przychodzi tu tylko po to, by zabić czas, po prostu posiedzieć. Przychodzi do nas dużo mam żeby odpocząć, mamy tu cały dział dziecięcy. Ktoś napije się pysznej kawy od pani Liuby, ktoś poczyta książkę. Po prostu przychodzą tu by miło spędzić czas. Oznacza to, że prowadzimy nie tylko sklep, ale także ośrodek dobrych emocji.

Wiaczesław

Wiaczesław Moskaliow trafił do „Oseli” 15 lat temu, gdy stracił mieszkanie. Przyjaciel, który pomagał mu je sprzedać, zniknął z pieniędzmi. Na początku Wiaczesław mieszkał u swojej sąsiadki.

— Powiedziała mi już o „Oseli” — co to jest. Ludzie, którzy naprawiają meble i mieszkają tam w domu, w Wynnykach. Miała ich telefon kontaktowy. Więc zadzwoniła. Nie można było się tam kłócić, być agresywnym, zabronione było spożywanie alkoholu. Czyli właśnie to, co mi odpowiadało. To są te rzeczy, których jako osoba wykształcona próbuję nie robić. W ten sposób dotarłem do „Oseli”. W 2004 roku.

Żeby zostać rezydentem Oseli, należy przejść okres próbny. Przez cały miesiąc wolontariusze i inni mieszkańcy Oseli czuwają nad człowiekiem, by zobaczyć, czy ta osoba naprawdę chce i może zmienić swoje życie. Panuje zakaz spożywania alkoholu i narkotyków, przeklinania, tworzenia sytuacji konfliktowych. Jeśli od danej osoby czuć alkohol lub jest pijana, okres próbny zostaje przedłużony.  Po miesiącu odbywa się głosowanie.

Te warunki dotyczą wszystkich. Osoba musi się wykazać, pokazać  że jest gotowa na zmiany, że może pracować, zarabiać na życie i samodzielnie podejmować decyzje. Dopiero wtedy dostaje miejsce w schronisku i oferuje jej się pracę. Natalia Sanocka, siostra założycielki „Emmaus-Oseli” Ołesi Sanockiej mówi:

— Sporo jest tam fizycznej pracy – wtedy  robią więcej, wykonują więcej ciężkiej pracy. Kto nie może wykonywać ciężkiej pracy, ten segreguje buty czy coś podobnego. W taki sposób każdy wykonuje pracę w miarę swoich możliwości. Tak, ale po prostu nie pracować, unikać pracy tutaj nie wolno. Ponieważ wspólnota tego nie toleruje, tak, ponieważ praca dla „Oseli”  jest bardzo ważna. Ponieważ w „Oseli” człowiek odradza się za pomocą pracy.

Natalia mówi, że praca daje człowiekowi poczucie godności. Człowiek zaczyna rozumieć, że nie musi prosić o jałmużnę, a może zarabiać. Mieszkańcy „Oseli” pomagają również biedniejszym, by zachęcić ich do zmiany swojego życia.

Wiaczesław pokonał tę drogę. Nie była ona dla niego łatwa, ale efekt był widoczny. Po dwóch latach postanowił wrócić do swojej ukochanej, a po pięciu – wrócił do „Oseli”, mówiąc, że to jego drugi dom.

— „Oselia” – to taki…to jest jak statek, wiesz jak to kiedyś śpiewali: „mój żagiel bieleje, taki samotny na tle dużych statków”. W naszym małym świecie jest to naprawdę skupisko ludzi pomagających sobie przetrwać w trudnych czasach. Tak jest.

Zarówno mieszkańcy, pracownicy socjalni, jak i wolontariusze mówią o wsparciu i wzajemnej pomocy w „Oseli”. Natalia opowiada, że wszyscy mieszkańcy ośrodka są do siebie przywiązani. Łańcuch relacji łączy ich wszystkich.

— Powiem wam, że wydaje mi się, że ogólnie ludzie, którzy przybyli do Wspólnoty  i byli z nami tylko  przez miesiąc próbny, wychodzą stąd jako inni ludzie. Tak, nie byli w stanie tego przezwyciężyć, ponieważ naprawdę jest to bardzo duży wysiłek, by zmienić swoje życie. A czasami jest tak, że osoba nie mogła wytrzymać, załamała się, zaczęła pić i tak dalej. Ale to są ludzie, którym to ziarenko „Oseli”  trafiło do duszy i wierzę, że jednak kiedyś wykiełkuje.

„Emmaus-Oselia” to prawdziwy dom dla wszystkich, którzy się tam osiedlili. Wspólnota chętnie przyjmuje nowych mieszkańców do wspólnej pracy, odpoczynku i pomocy innym.

Nad materiałem pracowali

Autor projektu:

Bohdan Łohwynenko

Autorka:

Wałeria Didenko

Redaktorka:

Kateryna Łehka

Producentka:

Olha Szor

Fotografka:

Alina Rudia

Robin Alysha Clemens

Operator:

Pawło Paszko

Maks Zawalla

Reżyser montażu:

Dmytro Koszeluk

Reżyser:

Mykoła Nosok

Redaktor zdjęć:

Ołeksandr Chomenko

Transkryptorka:

Sofia Serhijczuk

Tłumaczka:

Uliana Fedak

Redaktorka tłumaczenia:

Małanka Junko

Korektor:

Bartosz Wojtkuński

Śledź ekspedycję